piątek, 20 grudnia 2013

Latające rogale nekronów

Budowanie robota ma swoje wzloty i upadki. Teoretycznie wiem wszystko, lecz praktyka szybko zweryfikowała moje umiejętności ;)
Będąc w chwilowym dołku po ostatnich nieudanych próbach postanowiłem nieco się od tego oderwać i zaprezentować zbudowany ostatnio model.

 Jest to niedokończona jeszcze latajka do armii Necronów. W zamierzeniu chcę zrobić takich kilka. Wymiary zgadzają się z oryginałem, więc nie powinno być problemu z graniem :)
Minusy które zauważyłem:
- łączenia powierzchni są żałosne - po prostu kompletna porażka
- wypełnienie z pianki pod panele ma pewien minus(o którym za chwilkę)

Pierwsze częściowo wynika z drugiego. Model zrobiłem z pianki pod panele (której zostało mi 3/4 paczki), którą okleiłem pancerzem z polistyrenu HIPS(kupiony gdzieś na allegro). kleiłem to na gorący klej.
I właśnie tutaj tkwi problem. Po dociśnięciu płytki do kleju i jego zastygnięciu płytka się cofa! W końcu ten podkład to gąbką, więc gdy brak ucisku, to wraca na swoje miejsce.
Tak powstały mi szczeliny pomiędzy poszczególnymi płytami. Wypełnienie ich milliputem niezbyt mi się udało. Zapewne z powodu braku umiejętności, lecz oprócz tego mam też wrażenie, że sam materiał, albo jest sam z siebie słaby, albo zwietrzały, albo od początku było coś z nim nie tak. Muszę w końcu kupić Green Stuff i porównać.
zepsute połączenia poprawiłem lakierem do spękań pożyczonym od cioci ;)
także teraz na każdej krawędzi mam masę malutkich spękań które na etapie malowania chcę po prostu wypełnić pseudo-washem z rozwodnionej farbki - jasnozielone spękania na ciemnozielonym tle. W innych miejscach wypróbuję przeczytany gdzieś przepis na rdzę i jakoś się zakryje najgorsze miejsca ;)
Małe zbliżenie na podstawkę i pilota - strasznie widać nierówności, które stworzyłem.


 Podstawka bardzo mi się podoba. Stworzyłem według poradnika zamieszczonego na blogu quidamcorvusa - zmieszałem rozwodniony wikol z ziemią do kwiatków i wyszło świetnie. Twarda grudkowana powierzchnia. Do tego kilka nekrońskich kamulców. Pewnie tego nie widać i nigdy nie będzie widać, ale w zamierzeniu te macki miały być łapkami które "tankują" rogala.

Do kolejnego egzemplarza mam już lepszego kierowcę, kupię dobry klej do plastiku, żeby były sensowne krawędzie, no i przede wszystkim będę wszystko mierzył dokładniej ;) 


sobota, 14 grudnia 2013

Śmierć elektronikom!!


Ażeby piekło pochłonęło wszelkich elektroników po naszym globie chodzących! Tfu, tfu. Przeklinam was po pi-kroć! Wstyd i hańba!

O co chodzi? O schematy czujnika CNY70! O ja nieszczęsny: zawierzyłem braci elektroników na elektrodzie czy innych forbotach (takie fora to są) i podpiąłem nóżki czujników tak jak na schematach i - o zgrozo - co się okazało? Że wszyscy jak jeden mąż na schematach mają odwrotnie nóżki zaznaczone. I tak jak do masy powinny iść nóżki które są po skosie, to we wszystkich są zaznaczone tak nóżki które są obok siebie :|
Już nie dziwota, że przez dobre kilka godzin siedziałem nad moją płytką i nie wiedziałem o co biega...
Cóż, płytka do wywalenia, a ja muszę zmontować nową... jestem tylko ciekaw, czy uda mi się jakoś może wylutować czujniki. Mam nadzieję, że spalone nie są, a jednak trochę kosztowały...
I na koniec tylko dwie focie zrobionych płytek:


A, no i jeszcze przekładnie które zbudowałem z lego. Niestety nie mam serw modelarskich, które mógłbym przerobić na silniki z przekładnią, a dwa silniczki+przekładnie to koszt ~50zł + przesyłka, więc postanowiłem nieco prymitywnie rozwiązać to za pomocą lego. jestem tylko ciekaw czy zadziała :D
Czego się nauczyłem: samemu przeanalizować datasheety części i jak cokolwiek jest inaczej to przeanalizować dogłębniej...

Edit: no tak, oczywiście nie zrobiłem zdjęć tej ciekawszej strony płytek... ale może to i lepiej. Nikt nie zobaczy tych żal-lutów :D

piątek, 13 grudnia 2013

Początki robota

Tak jak już pisałem jako mój pierwszy projekt mam zamiar zbudować linefollowera - prostego robota jeżdżącego po linii, zazwyczaj czarnej na białym tle. Części są (oprócz silniczków, które nadal próbuję pozyskać z "recyklingu"), więc można przystąpić do projektowania i wykonania ;)

Pierwszą rzeczą którą wykonałem jest prosty schemat płytki z czujnikami.
W końcu robot musi jakoś widzieć tą linię, nie? W tym celu mam zamiar zamontować mu 4 czujniki CNY70 na oddzielnej płytce, którą potem będę mógł przyczepić do robota. Moim zdaniem takie wykonanie pozwoli mi na łatwiejsze dopasowanie elementów konstrukcji - mając wszystko na jednej musiałbym przesuwać całą konstrukcję gdybym chciał coś poprawić, a tak wystarczy, że inaczej zamontuję czujniki :) Zdecydowałem się na formację z dwoma wysuniętymi do przodu i dwoma po bokach, tak jak na poniższym schemacie, który naszykowałem:

W sumie na schemacie wiele nie widać o ułożeniu, więc dorzucam projekt płytki wykonany w programie Altium Designer(tak jak schemat zresztą):
Te kwadratowe elementy oznaczone CNY1-CNY4 to są właśnie owe czujniki. do ich działania potrzebne są po dwa rezystory - jeden ograniczający przepływ prądu(coby dioda się nie spaliła), a drugi podciągający sygnał - nie pytajcie, sam nie mam pojęcia czemu to działa. Wiem tylko, że dzięki temu sygnał jest mocniejszy :P
Zasilanie diod(najbardziej zewnętrzna linia), masa(wypełnia cały obszar), oraz sygnały są przesyłane kabelkami, które są przylutowane w miejscach oznaczonych tutaj jako J1. Całość ma jakieś 5x5.5cm


Druga mała płyteczka ma na sobie jedynie mostek H- taki mały kontroler do sterowania silników, oraz kilka wyjść do podłączenia


Niestety teraz już wiem, że w projekcie trochę skopałem. Ścieżki powinny być szersze, tak samo jak odstępy od ścieżki do wypełnienia. Działać działa, ale na moim poziomie - początkujący - lutowanie jest dosyć trudne i powiem szczerze, że nieco się natrudziłem, a i tak wygląda to żałośnie i jest kilka błędów :D

Całość będzie podłączona do Arduino - jest to gotowa platforma z kontrolerem i wejściem usb: i co ważne szybko i łatwo można to podłączyć do komputera i załadować własny program.


Czego nauczyłem się przy okazji:
-nieco o projektowaniu płytek elektronicznych
-nieco o działaniu kontrolerów, rezystorach, czujnikach, kondensatorach, zasilaniu
-trochę o lutowaniu, co jest przyznam bardzo fajne, chociaż trudne :D Uaktualnienie: już trochę wiem czemu nie wychodziło, powinienem był użyć kalafonii, bo widocznie ta będąca już w cynie nie wystarczała w przypadku mojej płytki.
-silnik sterujący przednimi kołami jest mniejszy niż ten od tylnych, dzięki czemu nadal nie mam kompletu silniczków :P

I ostatnie, rzecz której jak na razie uczyłem się wielokrotnie, a nadal nie udaje mi się pojąć tej lekcji: NIC nie wychodzi idealnie za pierwszym razem.

niedziela, 8 grudnia 2013

Patrolowy Turniej w Warszafce

Cześć!

Ostatnio coraz gorzej u mnie z regularnym publikowaniem wpisów. Niestety nadal jeszcze nie do końca jestem przyzwyczajony do nowego rozkładu zajęć. Na szczęście udaje mi się choć trochę czasu wygospodarować na zajmowanie się moją armią :) Ba, byłem nawet na turnieju!!

Na forum Gloria Victis bywam regularnie, toteż natrafiłem na informację o planowanym turnieju w Warszawie. System Patrolowy - gra na małe punkty z ograniczeniami slotów i pojazdów.
Limit został ustalony na 500 pkt (z dopiskiem, że to turniej dla mało zaawansowanych graczy), więc postanowiłem pojawić się z moimi Nekronami.

W grze z kolegą przeciwko eldarom bardzo ładnie sprawdził się schemat 10x Immortale + overlord+5xLychguard. Udało mi się nawet wygrać :D Niestety na turnieju życie zweryfikowało nieco moje nadzieje i dostałem nieźle w kość :P

Niestety rozpiska zniknęła gdzieś w czeluściach komputera, ale wyglądała mniej więcej tak:

HQ:
Necron Overlord - Mindshackle scarabs, warscythe

Elite: 5x Lychguard - Warscythe

Troops: 10x Immortals - Tesla

Było to mój pierwszy turniej, więc dostałem nieźle w kość, ale nie myślałem, że to będzie aż tak...

W pierwszej bitce trafiłem na orków. Było ich na oko z 4x więcej niż mnie. jakiś minihelikopter, 3 armaty, chmara boyzów i do tego jeszcze 10 zielonoskórych wyposażonych w różnej maści ulepszenia techniczne i wyrzutnie rakiet. Ogólnie zostałem zgnieciony. Lychguardzi z Overlordem zostali rozstrzelani i dosłownie nic nie zrobili. Immortale jakoś się bronili. Wstawali bardzo ładnie :D Wrogowi udało się zestrzelić chyba z 6-7 z czego zginął 1 czy dwóch. Koniec końców przegrałem 14:6, o ile dobrze pamiętam.

Drugą bitkę rozegrałem z Tau. 3 crisisy, dwa oddziałki Wojowników Ognia i jedni Pathfinderzy. ogólnie masakra. Do początku 3 tury nie wyglądało tak źle. Fail był w momencie kiedy zaszarżowałem na jego crisisy i okazało się, że warriorzy będący za nimi również mogą wykonać overwatcha. Padła mi reszta lychguardów i overlord, który wstał. potem znowu padł, znowu wstał, znowu padł i znowu wstał i znowu padł i to już był jego koniec :P Immortale obstawiali znacznik, ale powoli byli wystrzeliwani przez fire warriorów i pathfinderów(markery, dzięki którym fire warriorzy mieli bonusy do BS i inne fajne rzeczy). Potem do tego dołączyły się Crisisy i w końcu zostałem zmieciony z powierzchni stołu. 20:0, dowidzenia :D

Trzeci mecz - aż wstyd się przyznać - grałem z - na oko - dziesięcioletnim chłopakiem.
Tak.
Przegrałem....
6 bików Nurglowych CSMów, do tego chyba dwie szóstki CSM. Niby nie tak źle. Problem z tym, że w porównaniu do motorków moja armia była bardzo mało mobilna. Udało mi się zgnieść jednych zwyklaków Lychguardami. Immortalsi zajęli relikt. I tutaj nastąpił mój błąd spowodowany głupotą i/lub nieznajomością zasad. Zamiast zabrać relikt i spieprzać gdzie pieprz rośnie, to ja hardo stałem i trzymałem miejsce (relikt można przesuwać........). Koniec końców flamer z motorów przetrzebił "nieco" moim Immortali. Potem doszło do walki wręcz Overlord vs motorki, a Immortale zostali do końca wystrzelani przez zwykłych CSM. Tak oto straciłem relikt i została mi jedna figurka. W tym momencie gra się skończyła i jak niepyszny odszedłem od stołu :/

Wnioski:
- Lychguardzi by się nadali gdyby mieli transport.
- Więcej strzelania.
- Więcej praktyki!!




niedziela, 10 listopada 2013

Koło Naukowe Robotyków

Idąc na studia nawet nie podejrzewałem, że po tych kilku godzinach dziennie będę wracał do domu zmęczony jak koń po westernie. Moje zdrowie znowu daje znać o swoim żałosnym stanie ;)
Na szczęście po jakimś czasie nieco się przyzwyczaiłem i można było zacząć robić coś poza nauką i leżeniem odłogiem :D

Bodajże 16-17 października na mojej wspaniałej uczelni były targi kół naukowych. Stwierdziłem, że nic na tym nie stracę, więc można się nieco przejść i pooglądać co tam jest. Nieco pooglądałem i koniec końców padło na Koło Naukowe Robotyków :D
Tak, dokładnie. Będę budował roboty :D Niestety pierwszy projekt(kandydacki) trzeba wykonać z własnych środków, więc dalsze powiększanie armii Nekronów nieco odsunęło się w czasie.
Line Follower

Po przeszukaniu internetu zdecydowałem się na budowę prostego line followera - jak sama nazwa wskazuje jest to robocik jeżdżący po narysowanej linii. W przeciwieństwie do tego na zdjęciu mój będzie używał normalnych kółek. Schematy ogarnięte, części zamówione - pozostaje mi czekać aż przyjdzie elektronika i będę mógł zacząć zabawę z układaniem rezystorów, czujników i kabelków :D Na razie uczęszczam na kurs prowadzony przez KNR dla kandydatów na członków koła.


 

sobota, 28 września 2013

WIP - Walizka i chatka

Brat zakonny Legiones Astartes truchtał w ciemnym korytarzu. Jego Krwisto Czerwony Pancerz chwilami łapał drobne promienie słoneczne lśniąc się jak świeżo przelana krew. Przypominał o bataliach przebytych na niezliczonych planetach podległych Imperatorowi. Syk gazu z nieszczelnej rury odbijał się w ciemności przypominając odgłos startującego Ravena. Gdzieś w oddali słychać było zgrzyt metalowych ciał Nieśmiertelnych.

Światełko w tunelu zapowiadało bliski koniec. Wóz albo przewód. Życie albo śmierć. Szybko zbliżał się do nieznanego końca. Wyszedł oślepiony przez blask dnia. I ujrzał JĄ.
 Skrzynia Sądu Ostatecznego.  TA DA DAM! Oto ona. Z ciałami jego braci wewnątrz. Upadł na kolana i zapłakał. Oto jego koniec...



Oto ona: walizeczka na figurki :) Jeszcze nie do końca zrobiona niestety. Brakującym ogniwem jest wyściółka wieczka. Coś w miarę luźnego i miękkiego co przykryje i jednocześnie lekko przyciśnie figurki, aby przy trząchaniu całym pojemnikiem nie wyskakiwały ze swoich miejsc. Zaplanowałem wykonać to z miękkiego materiału wypełnionego skrawkami materiału, albo tym czymś z poduszki. W sumie taka na stałe przyczepiona poduszka wyjdzie.
Środek prezentuje się tak:



Użyłem podkładu pod panele o grubości 5mm. Jest w sumie trochę twardawy, ale na tyle miękki, że nie powinien zaszkodzić figurkom. Dwie kratki po 12 miejsc na pięterku są dostosowane do zwykłej piechoty.
Na parterze jest 10 większych przegródek, do których wkładam np Crypteków, którzy mają dosyć duży zamach i ręce i pałki im sterczą we wszystkie strony. Na przykład 3ech takich w jednej przegródce. Równie dobrze można tam zapakować Terminatorów, czy nawet Wraithów (po 1 na przegródkę).
Na pięterku oprócz dwóch kratek na figurki standardowej wielkości jest miejsce specjalnie dostosowane do Annihilation Barge'a i jego części, oraz po drugiej stronie spore wolne miejsce na inny pojazd/potworka.

Użyte materiały:
1/8 paczki podkładu pod panele - 30zł/8, czyli jakieś 4zł
paczka kleju do pistoletu - 3.5zł
walizeczka: z piwnicy, identyczna w obi to koszt 13zł.
Wydane pienniądze: 33.5
Koszt produkcji 1 walizki: 4+4.5+13 = 22zł w zaokrągleniu.

Ładnie. Jestem z tego zadowolony, zwłaszcza, że została mi masa podkładu do robienia terenów i innych różnych ciekawych rzeczy. Pewnie mógłbym sobie kupić pro-walizkę za 120zł do której weszłoby ze 130 figurek, ale nie ma tam miejsca na pojazdy, a tutaj w każdej chwili mogę sobie wymienić cały środek (kosztem 3-4zł) na opcję bardziej sprzyjającą przewożeniu pojazdów :) Jak dla mnie dobra opcja.

Chatka Puchatka:
tutaj nieco mniej zaawansowany WIP: dopiero ściany stoją i jest weranda :) Nie wygląda jakoś okropnie, ale do ideału na pewno daleko :)



środek będzie zamknięty. No i skala nie jest warhammerowa. Chociaż... skoro marinsi mają z 2.5m (chyba tyle, nie?) to dla normalnego człowieka domek byłby akurat :)

środa, 25 września 2013

Początek budowania terenów

Za oknem zimno. Nasza ukochana zima nadciąga wielkimi krokami. Perspektywa miesiąca czy dwóch deszczu, aby potem zagłębić się w zaspy śniegu nigdy nie nastrajała mnie zbyt optymistycznie. W tym roku jest dokładnie to samo. Zimnica przeżera mózg i codziennie trzeba toczyć walkę o sturlanie się z łoża i rozpoczęcie normalnego dnia...

Na szczęście są chwile kiedy wena mnie łapie i rzucam się do figurkowego dłubania ;)


Nie wiem do końca czemu ale wszystko w tym modelu mi się podoba :) Poprzednio narzekałem, że przez przypadek wygrałem aukcję kupując go, ale dzięki temu teraz jednego mogę zrobić zwykłego do grania, a drugiego mogę odpicować na takiej oto właśnie wysokiej podstawce. Naprawdę świetna sprawa. Dodać jeszcze nieco kabelków czy jakiś kawałek metalowej płytki i wyjdą takie "gruzy" powojenne.
Oczywiście mój brat też zechciał zrobić swojego, więc udostępniłem mu jednego z dorabianych marinsów.

Wyszło nieco wysoko, ale po dodaniu  jakichś upiększaczy wyjdzie nie tak źle.
Przy okazji wykrzywiania nóg wyżej pokazanego marinsowi (prawa wyżej o jeden schodek) włożyłem też Overlorda do gorącej wody i ustawiłem mu stópki tak, żeby lepiej pasował do podstawki. Efekt, razem z dorabianą łapą... chyba nie tak źle, chociaż szczegóły rąk wołają o pomstę do nieba.

Kapelusznik również został przyklejony:
a aniołek z irokezem dostał podstawkę i kijaszek do walki.
Teraz się zastanawiam, czy dać mu normalny plecaczek, czy też wydziergać coś w stylu plecaka odrzutowego i wtedy cały model trzymałby się podstawki poprzez wydobywający się z niego ogień+dym. Brzmi nieźle, wyglądało będzie pewnie nienajlepiej, ale... czy to nie lekka przesada?

Na koniec jeszcze jedno zdjęcie. Z podkładu pod panele zrobiłem mały murek. Piankę kupiłem przy okazji robienia walizeczki na figurki, ale zostało mi prawie całe opakowanie, więc w planach jest sporo terenowych przeszkadzajek i... może jakaś mała makietka? :)

wtorek, 24 września 2013

David Eddings - książki dzieciństwa

Nieco odskoczni od ciągłego zajmowania się dłubaniem przy jednej rzeczy to rzecz wysoce wskazana. Moją odskocznią (jak - prawie - zwykle) okazały się książki. I to nie byle jakie! Książki tego autora (jak również w konfiguracji z małżonką) czytałem wielokrotnie w ciągu tych 9 lat spędzonych w pobliskim zespole szkół. Porównując z tytułami w których zaczytywałem się nie tak dawno temu - jak choćby twórczość Jacka Dukaja - dzieła Eddingsa są proste, schematyczne, prawie całkiem przewidywalne i - co najbardziej widoczne - od razu możemy założyć, że nie zginie ani jedna naprawdę ważna postać. Jest jeden wyjątek, którego śmierć była potem wspominana po tysiąckroć w kolejnej trylogii rozgrywającej się w tym samym świecie.

Tak się składa jednak, że są to książki mojego dzieciństwa. Wiąże się z tym ogrom wspomnień. Noce spędzone z lampką pod kołdrą, kiedy wszyscy śpią. Chwile, kiedy przekradałem się do ubikacji o trzeciej w nocy, albo moment, kiedy prawie udusiłem się, kiedy picie wpadło nie do tej dziurki, bo umysł i oczy ciągle zgłębiały zawartość opasłego tomu o przygodach Sparhawka, Mistrza Zakonu Pandionu, Anakhy, Księcia Małżonka, Obrońcy Korony, Dzierżyciela Błękitnej Róży (tak, to wszystko tytuły tego jednego pana).
Kilkukrotne przeczytanie jego przygód to tysiące stron, setki godzin, dziesiątki spędzonych przy tym nocy i wiele spóźnień w dzienniku szkolnym... Aż się łezka w oku kręci, kiedy wspominam epickość wylewającą się wiadrami z każdej stronicy opiewającej odwagę i siłę Sparhawka i jego zbawiającej świat drużyny :)

Bohater o którym mówię jest główną postacią dwóch trylogii: Elenium i Tamuli. Mam wrażenie, że ta druga (o ile to w ogóle możliwe) funduje nam o wiele większą dawkę wielkich czynów/ratowań świata/pokonywania wrogów/ratowania przyjaciół/ważnych decyzji/epickich starć/pojedynków z bogami (niepotrzebne skreślić) niż pierwsza, co zadziwia, biorąc pod uwagę, że zginął tam jeden z najstarszych bogów, jego potężny sługa, a jego miasto zostało wysadzone w powietrze (nie wspomnę o ratowaniu religii, nawracaniu wiernych, tłumieniu rebelii i akcjach szpiegowskich godnych Bonda).

Ogólnie: czasami przynudza, czasami wspaniałość bohaterów po prostu się ulewa, ale... ze względu na długą znajomość jestem panu Eddingsowi skłonny wybaczyć te potknięcia :)

Jedyną rzeczą jakiej nie jestem mu w stanie wybaczyć jest niezwykłe zainteresowanie poświęcane małym chłopcom. Serio. Znajdują młodego chłopaka i zabierają go ze sobą bo intuicja/proroctwo/jakaś księga tak każe/whatever. Po jakimś czasie okazuje się on małym da Vincim, krynicą mądrości, człowiekiem renesansu. Zazwyczaj to jego pomysły ratują całą sytuację. Chłopaczek jest w stanie sam jeden robić za sztab księgowych / teologów / rzeźbiarzy / malarzy / cokolwiek.... To samo powtarza się chyba w każdym cyklu książek tego pana. Na domiar złego nagle wszyscy chcą go kupić/wynająć/zabrać/adoptować po usłyszeniu kilku słów z jego ust będących krynicą mądrości.

Nie wspomnę już o podobnym zainteresowaniu okazywanym małym dziewczynkom, które zawsze sobie wszystkich okręcają wokół palca i robią co chcą...

A wy? Macie jakieś książki które krążą za wami od wielu lat?

piątek, 20 września 2013

Rzeźbienie skrzydeł ~Fly for the Emperor!!~

Do ludzika którego pokazałem ostatnim razem udało mi się wczoraj dorobić skrzydełka. Te zewnętrzne wyglądają okropnie, ale te na wierzchu są chyba nie takie złe.


 Oczywiście zaburzyły mi się proporcje i:
1. Za duże skrzydła jak dla Space Marina.
2. Za duże piórka.
3. Za grube te skrzydła są...
4. Zdecydowanie muszę zmienić mu grzebień na głowie.

W międzyczasie wyschnął patyczek na jakąś włócznię, czy halabardę dla niego. Będę też musiał wypróbować zmienić mu nogi na ciepło. Nóżki hop do gorącej wody a potem lekkie wyginanie, żeby wyglądały jakby leciał. Do tego jakaś artystyczna podstawka ze skałą i powinno być całkiem nieźle :)

Przedwczoraj zaś objawiła mi się wena na dokończenie ostatniego terminatora i udało mi się go pomalować.
Poziom może nie mistrzowski ale mi się podoba :)

poniedziałek, 16 września 2013

Work In Progres :)

Ostatnimi czasy nieco zaniedbałem tego bloga. Ba, w ogóle tutaj nie zaglądałem, nierzadko ignorując całą (szumnie nazwaną) "blogosferę". Zamiast tego spędzałem wolny czas na dłubaniu w figurkach - moja armia Nekronów nieco się rozrosła - oraz malowaniu ich.

Poniżej pomalowani Overlord i dwie piątki Lychguardów:




Z tydzień temu zakupiłem do nich "posiłki" w postaci:
1 Command/ Annihilation Barge z overlordem
5x Cryptecy samoróbki
3x Canoptec Wraith
10x Immortals


Ogólnie zakup porażka. Brałem z drugiej ręki. Towar od chińczyka. Ogólnie znajomi polecali, sprzedający ten też podobno zaufany, niedrogo... Bierę. Figurki miały być złożone i zapodkładowane. Barka z początkiem malowania. Zwrócę uwagę na opis: "złożone i zapodkładowane". Otóż tak, dokładnie tak: zero oczyszczania, zaklejania szpar/dziur/ubytków. Nierówności formy pozostały. Towar od chińczyka, więc formy gorszej jakości niż moje... Ogólnie porażka. Podkład (szary) zaserwowany na ludziki tak naprawdę na niewiele się zda, skoro dla jakiegokolwiek efektu wizualnego muszę podrapać pół figurki w celu wygładzenia powierzchni...Tak się ma sprawa z całą piechotą.  Wraithy przyszły niesklejone i niepsiuknięte(o czym wiedziałem wcześniej), ale prawdziwą wisienką na torcie okazała się barka... To samo co przy figurkach, ale za to z początkowym malowaniem. Pozdro sześćset dla malującego. co z tego, że spoko kolorki, jeśli:
1. Nierówne formy zostawiły masę widocznych śladów
2. Niewyrównane ślady po łączeniu z wypraską.
3. Części które powinny być sklejone przed malowaniem mają różne kolory w miejscu łączenia, co tworzy po prostu "suaby" efekt.


Aktualnie jestem w trakcie kończenia malowania barki i czyszczenia piechoty. Podkład skończył mi się na wraitach... Bez kolejnych wydatków ani rusz :/



W obecnej chwili jedyną pociechą są dla mnie dwie rolki masy epoksydowej: Milliput Standard.
Bardzo fajnie się w tym dzierga, chociaż efekty swoim skomplikowaniem jak na razie niezbyt powalają. Z tego co zauważyłem na filmikach to zachowuje się on nieco inaczej niż Green Stuff, ale też inaczej niż Milliput na filmikach... Czyli pewnie to po prostu mój brak umiejętności :) Zacząłem robić śmiesznego Marinsa z tego. Naramienniki wyszły średnio, płaszcz mi się podoba, chociaż słyszałem głosy, że nienaturalny, ale podobno kapelusz masakra... Mi tam się podoba. Dokończę jeszcze szczegóły rąk, naramienników i plecaka i zacznę malowanie na jakieś śmiechowe kolorki i będzie git.

Drugą przerabianą figurką jest też space marine. Jak narazie otrzymał początek skrzydeł i grzebień na hełmie.


W tak zwanym międzyczasie rozpocząłem malowanie Lorda Chaosu z Mrocznej Zemsty. Bardzo podoba mi się figurka. Będę musiał się przy niej jakoś bardziej postarać, żeby nie zepsuć takiego fajnego modelu ;)



W drugim międzyczasie skończyło się malowanie zwykłych marinsów. Pozostał tylko weteran, który chyba otrzyma jakąś artystyczną podstawkę zamiast zwykłej z trawką.

Termosy gotowe 4/5 Kultystów jest 20, a do tego bardzo nie podobają mi się, więc prawie nie ruszani. Choseni... nazwijmy to "Work in Progress" :D


Hellbrute to samo. Jest kolor bazowy (caliban green) + złoty (gehenna gold bodajże).


Powracając do nekronów:
popatrzyłem sobie ostatnio w kodeks i na forum i pojawiła się dobra opcja:

2xoverlord
4x krypteków
5x lychguard z kosami
5x lychguard z mieczem i tarczą ( chociaż chyba lepiej wziąć ich z kosami jednak...)
kryptecy podłączeni po 2, 1 overlord przy kosach, drugi na barce.

Combo wychodzi nieco drogo patrząc punktami, ale licząc same oddziały: wychodzi jakieś 300-325 pkt za oddziałek+2 kryptecy.

Jaki w tym myk? Jednemu dokupujemy coś, co nazywa się Zasłoną Mroku, a drugiemu Chronometr.
Zasłona mroku pozwala nam teleportować się w inne miejsce planszy w ramach fazy ruchu. W razie złego rzutu chronometr w oddziale pozwala nam go powtórzyć, co zapewni nam dobry skok. Po tym radośnie szarżujemy Lychguardami na nasz cel i właściwie roznosimy go w pył. 5 gości z kosami w turę zabije sporą większość pojazdów: 15 ataków mających  7+2k6 na przebicie pancerza brzmi dosyć śmiercionośnie. Sprawdzałem na Chaosach: teoretycznie właściwie każdy ich pojazd/potwór spadał w 1 turę :) Teoretycznie. Nie wypróbowałem tego jeszcze w prawdziwej walce :D Fajnie też wygląda sprawa z piechotą. Cytuję z kodeksu: "Przeciwko uderzeniom kosy bojowej nie można wykonywać rzutów na pancerz :D Przy odrobinie szczęścia coś takiego roznosi 10tkę marinsów w 1 turze :D Minusem jest tutaj dosyć niska inicjatywa (2) co pozwala wrogom na zaatakowanie przed miażdżącą falą ciosów.

Na koniec małe porównanie, które wymógł na mnie mój brat. Od lewej: malowanie brata nr1, moje i drugiego brata :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Powrót

Jestem z powrotem. Wyjazd do Włoch zakończony (nareszcie....) i można powoli wracać do życia w Polsce. Porównując Sycylię, a dokładniej Messinę do Legionowa, czy nawet Warszawy można dojść do wniosku, że mamy w naszym kraiku całkiem nieźle. Nie wspominając już o Rzymskiej komunikacji miejskiej. Brak normalnego rozkładu, listy przystanków na której zatrzymuje się dana linia, czy naprawdę brzydkie metro (brudne i zaniedbane) pozwoliły mi na nowo spojrzeć na jakość warszawskiego ZTMu. Wracając chciałem paść na kolana i ucałować polską ziemię ;) Niestety w trakcie 19-godzinnej podróży udało mi się o tym zapomnieć. Fakt faktem, że pogodę mają świetną ( a w Polsce zastały mnie chmury), ale co z tego, skoro cały dzień człowiek ma ochotę pójść spać ;)

Po powrocie spojrzałem na sklejone korpusy do Lychguardów... masakra. Niby oryginalne części, ale te szczeliny potrafią człowieka wykończyć... Marzy mi się, że kiedyś wyjmę figurkę z pudełka i będę mógł od razu zacząć malować/nanieść podkład, bo to sklejanie i wypełnianie szczelin, ubytków i pierdzielenie się z tym tyle czasu... to najgorsza część całego procesu. Po prostu nuuuda. Sklejanie wszystkiego, ładne wypełnianie i malowanie zajmie mi chyba z miesiąc. A to raptem 5 figurek!

Co do Eve: wróciłem, zobaczyłem i zapłakałem. Szefostwo mojej korporacji chyba nieźle sobie żartuje. Każdy skanujący ma teraz obowiązek sprawdzać każdy napotkany Wormhole i zapisywać go do korpowych bookmarków z dokładnym opisem gdzie prowadzi, ile jest tam POSów, ile anomalek, jakie rodzaje, etc... no w ogóle WTF?! No fakin way. Już nie wspomnę o obowiązkowej flocie do której trzeba zawsze wchodzić(to jakoś przełknę chociaż nie widzę sensu), ale TS... jest to coś o co sprzeczałem się z kilkoma osobami od jakiegoś czasu, a jak mnie nie było pojawiła się wiadomość "od teraz TS jest obowiązkowy, przynajniej na odsłuchu"!!!! No kolejne: co to kurna ma być?!

Scenariusz numer 1: Dotychczas:

1. Loguję się
2. Wchodzę do floty.
3. Zastanawiam się na co mam ochotę.
4. Robię to.

Scenariusz numer 2: Aktualnie(wg szefostwa):
1. Loguję się.
2. Wchodzę na TSa.
3. Wchodzę do floty.
4. Skanuję WH, etc
5. Rzygam skanowaniem.
6.Znudziła mnie gra.
7. Wylogowuję się

Scenariusz numer 3: Przewidywane plany wszechwspaniałego i arcyidealnego CEO:
1. Log in.
2. Wchodzę na TSa
3.Wchodzę do floty
4. Zdaje raport z życia osobistego
5. Pytam się czy łaskawy oficer powie mi co robić
6. Wypełniam wniosek o pozwolenie na puszczenie produkcji
7. Wyrabiam normę dziennego 3h eksploracji na rzecz korpa i zdobycia kilku fragów za minimum 2b ISK.
8.Grzecznie parkuję statekw korpowym hangarze, bo nie mam nic swojego, wszystko należy do korpa!
9. Dostaję pozwolenie na puszczenie produkcji na chwałę mojego wspaniałego CEO.

No proszę... Do tego jaśniepaństwo zażyczyło sobie, żebym przeniósł się z mojego POSika na innego, bo nie opłaca się koleżkom we dwójkę utrzymywać dużej szpilki, a taką sobie rozstawili... To jeszcze jakoś przeżyję, chociaż w 14x gorszej lokacji.... Ale wszystko razem... Zaczynam poważnie myśleć nad opuszczeniem korporacji. Jaśniepaństwo wkurzyło mnie niepomiernie...

sobota, 20 lipca 2013

Szybka aktualizacja

Przez ostatnie kilka dni nic tu się nie działo. Przyznaję się bez bicia, że to moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina. Tak się złożyło, że czas zajmowało mi tyle różnych rzeczy, że często brakowało mi nawet go żeby usiąść do eve, czy pomalować figurki. W międzyczasie pojawili się Lychguard + Overlord nekronów. Powoli robię ich odlewy. Lychguardów mam chyba już wszystkie, ale ten overlorda nieco mi się zepsuł i będę musiał po prostu nad nim popracować.

Co do samego Overlorda... Po prostu żal. Za sklepową cenę 60zł dostajemy 1 malutki model po prostu żałosnej jakości.
Serio. Nawet te moje żywiczne są lepsze. Może i jest pieprzenia się przy odlewaniu, ale przynajmniej żywica jest trwalsza, wytrzymalsza (udało mi się rozerwać tą dzidę tego nekrona przypadkiem...), no i dużo przyjemniejsza w dotyku. Sam model mało dokładny.. Poza zajefajna, pomysł super, ale wykonanie co najwyżej średnie. Gdybym choć trochę cenił swój wizerunek, to na miejscu GW oferowałbym go za maks 10zł. Góra 15.

Szczerze nie rozumiem używania Finecasta przez nich. Mają naprawdę wiele świetnych modeli z plastiku. Metalowych nie znam to się nie wypowiadam. No ale: finecast jest:
1. Drogi
2. Słaba jakość
3. Drogi.
4. Słaba wytrzymałość.
5. Horrendalnie drogi.
6. Słabe odlewy.

Raptem 6 argumentów, ale... Wiem już na pewno, że nie kupię więcej żywicznego modelu od GW... W planach mam tylko dokończenie armii nekronów (dokupienie battleforce'a) i ew jeden model z tomb kingów, bo jest prześwietny (Khemrian Warsphinx ). Po tym postaram się poszukać czegoś do malowania co by prezentowało trochę lepszą jakość i nieco niższą cenę.

Jest jeszcze jedna opcja która mnie ciągnie: zrobienie własnego modelu. Do tego trzeba by mieć ogromy skill. Ale cóż: świat jest dla odważnych ;) Przeglądałem już raz forum na którym było kilka tutoriali do modelowania figurek. Chyba liznę nieco ten temat. A nóż spodoba mi się i nauczę się tego na tyle, że uda mi się zrobić jakiś sensowny model którym mógłbym się tutaj pochwalić :)

A narazie: do zobaczenia. Mam dzisiaj samolot do Włoch - wracam na początek sierpnia. Słoneczne wakacje - Witajcie!! :)

poniedziałek, 8 lipca 2013

Przegrałem życie :O - kontraktowy fail

No, żarty żartami, ale zrobiło mi się dosyć smutno. Zostałem ładnie w EVE wych***ny!...
O czym mowa? Chyba już wspominałem, że jakiś gracz z Kanady (General Sadistis - a żeby sczezł w piekle) zamówił ode mnie kilkadziesiąt BPC T2... robiłem je 3 dni! Kontrakty ładnie sobie wiszą... wiszą.... i wiszą... Zajebiście... Kontakt nagle się urwał. Koleś czasami się loguje, raz chyba przypadkiem przyjął moje zaproszenie do rozmowy na privie, ale po chwili wyskoczył i kolejnego już nie przyjął. na wiadomość nie odpisuje... Grejt...No i tak jestem do tyłu o 100m które wydałem na rzeczy do invencji -.-" Niby mam te 50 BP i to całkiem opłacalnych... no ale jednak. Akurat nie mam kasy, a zanim będę miał to fiu fiu... :P Szczerze mówiąc to... nie ogarniam tego :D Ciągle zarabiam, ciągle coś się robi, coś się sprzedaje, a zawsze brakuje mi kasy.. no cóż. Mam jeszcze 3 tygodnie do momentu kiedy będę musiał kupić kolejnego pleksa. Mam nadzieję, że do tego czasu uda mi się zarobić chociaż ze 2b, coby mieć ładne fundusze na dalszą produkcję ;)
A narazie: Fly Safe o/

PS. Lada moment pojawi się poradniczek co do invencji i produkcji T2 ;)

niedziela, 7 lipca 2013

Produkcja produkcją, a może... sama invencja?

Już trochę minęło od ostatniego posta. Przyznaję się, zlamiłem. Moja wina, moja wina, moja bardzo wieka wina. Czas nadrobić zaległości :P

Kilka dzionków minęło od ostatniej aktualizacji, a zdarzyło się wiele od tego czasu ;)

Po pierwsze: EVE.
Trochę sobie poprodukowałem wspomnianych rigów T2. W sumie fajna sprawa, ale... Gdzie duża kasa tam też duża konkurencja. W przypadku produkcji T2 jest ona ogromna. Po wprowadzeniu ostatniego dodatku (Odyssey) jeszcze się zwiększyła. Dlaczego? Niższe koszty produkcji T2 i samej inwencji przyciągnęły rzesze producentów żądnych zysku. W tym i mnie ;) W sumie fajna zabawa. Można też sprzedawać same zrobione BP. Też ładna kasa jeśli trafimy w żądania klientów. A to może być trudne jeśli jednocześnie chcemy mieć ładny zysk. Udało mi się na tym zarobić chyba z 200m, ale kolejne kontrakty(nawet takich samych rzeczy) wiszą i czekają. Więc tak sobie. jeden koleś złożył zamówienie na BPC na małe Anti-(damage) Pumpy II. zysk jakieś 350m, ale ostatnio się nie odezwał, więc nie wiem co robić. Czekać? produkować to? wystawić na sprzedaż ogólną? Cholera go wie. Równocześnie miałem wolne sloty produkcyjne, więc wrzuciłem kilka itemków. Jak zwykle "teoretyczny zysk" powyżej 150m za dzień, ale... No pewnie wyjdzie jak zwykle, że będę ruski rok czekał aż się sprzeda ;)

Znalazłem też jeden taki itemek T1... Przy ciągłej produkcji na 1 (słownie: jednej) linii dawałby zysk... ok miliarda dziennie! Jednak jest z nim jeden problem: potrzebowałby ok 7 pełnych frachtów minerałów każdego dnia... No ale zawsze mam jakieś wyjście: zbieram przez tydzień te minerały, zapuszczam na 1 dzień produkcje i mam zarobione na pleksy ;) Zawsze coś.

W ogóle śmieszna sytuacja: postanowiłem pobawić się produkcją stateczków T3 (Tengu, Loki, Proteus, Legion). Zwłaszcza, że świetnie wyglądają. Popatrzyłem co potrzeba. kupiłem (70m za laboratorium specjalne+30 na materiały na kilka BP). włączyłem laba, puściłem "inżynierię wsteczną" (reverse engineering). Nazwa na tyle mi się nie podoba, że będę używał skrótu: RE. Udało mi się zrobić 2 BP na Legiona: 3 runy każdy. Niestety jak się okazało... Nie umiem ich budować! :O Wielce się zdziwiłem, że czekałoby mnie aż 2 miesiące trenowania, żeby móc go zespawać. Cóż. Nigdzie mi się nie spieszy.

Moja lista skilowania na dziś(kolejność dowolna):
- Freighter/Jump Freighter
- Frigate/Cruiser/Battleship/Industrial/capitalship construction na V
- Wszystkie skille z Science na min IV

To pozwoli mi produkować niemal wszystko, z tytanami włącznie. Niektóre skille będzie trzeba wbić na V, bo właśnie T3 mają takie wymagania chyba niektóre Advanced Capital Components. Tak czy siak mam co skillować przez kolejne kilka miesięcy ;) Zwłaszcza tego frachta. Po prostu się przyda do przewożenia statków. Może zespawam kilka stateczków T2, czy T3, to w ogóle. Nie odważyłbym się przewozić wiecej niż 2 naraz w indyku T1, bo by mnie puffnęły kamikaze tornada.

Co do produkcji T2/T3... Chyba zrobię mini-tutorial, czy coś, bo nie udało mi się znaleźć nic sensownego w naszym rodzimym języku. Tak czy siak, nawet z ogromną konkurencją produkcja T2 wydaje mi się jednym z najbardziej opłacalnych zajęć dla producentów. Nie jestem pewien czy nawet capitale są mniej dochodowe... Ale.... No nie będę wróżył z niczego. Wydaje mi się, że przy odpowiednim wkładzie finansowym i ciągłej produkcji (przy wyborze odpowiednich produktów oczywiście) można utrzymać ciągły zysk na poziomie ~500m. Brzmi całkiem nieźle. bardzo nieźle. Ale wiadomo jak to bywa. duża konkurencja, wolno sprzedajace się rzeczy. Niepowodzenie w invencji, czy chybione inwestycje...Albo właśnie trafne inwestycje, na których zwrot będziemy czekać sporo czasu... Wszystko to obniży nasz dochów, ale... na plexa na pewno starczy :P


Co do innych rzeczy...
Odebrałem już moich Nekronów!! Lychguard/Triarch Praetorians to genialna jednostka! Przynajmniej z wyglądu. Jeszcze nimi nie grałem ;) Overlord już do mnie leci, więc na razie robię kopie części do lychguardów. Tak, części. Jakiej opcji by nie wybrać: wszystko jest w milionie części. Nawet tułów jest z 3 kawałków. Niektóre są bardzo drobne ( np. kręgosłupy), ale udało mi się to całkiem nieźle odlać ;) Jutro, abo nawet jeszcze dzisiaj wrzucę mini-poradnik ze zdjęciami ;) Dzisiaj będę robił formy nóg. Każde są inne, więc zdecydowałem się zrobić je wszystkie. Tak samo ręce. Jak już mam ich robić to przynajmniej będę robił porządnie. Ot co! :)

czwartek, 27 czerwca 2013

T2 Update i prace nad blogiem

Tak jak myślałem produkcja T2 nie jest aż tak lukratywnym zajęciem jak mi się wydawało. Przy moich obliczeniach ze wczorajszymi cenami przyjąłem, że uda mi się codziennie wszystko sprzedać i trzymać pełną produkcję. Wyszło mi jakieś 50 miliardów miesięcznego zysku. Całkiem sporo ;) Jednak nie dam rady -  przynajmniej na razie - utrzymać takiego morderczego tempa. No i drugą kwestią jest problem ze sprzedażą. Konkurencja jest dosyć...no po prostu ogromna. Siedzenie i przebijanie to po prostu masakra. Nie mam zamiaru tak działać. No i oczywiście geniusze przebijający o kilka milionów - jak zwykle -.-"
Przeliczyłem sobie zyski w przypadku wypełniania buy orderów. No i...sprzedałem. Wkład: 300m, wpływy do portfela: 450m. Nie tak źle jak za 1 dzień(a właściwie część nocy) produkcji ;) Kwestia jest tylko tego typu, że od jakiegoś czasu ceny nieustannie spadają, więc bardzo możliwe, że zyski będą stopniowo maleć... No i kolejny misterny plan poszedł w pi***... :)
Cóż, dobre te 150m które już zarobiłem. Na razie lecą kolejne kopiowania i inwencje. Zdecydowałem się na inny dekryptor, który w zamian za słabsze PE da mi większą szansę (x1.5), oraz 1 run więcej. Niestety rzeczy będą produkowały się sporo dłużej. 5.5h zamiast 2.5 to spora różnica, ale w momencie, gdy i tak odpalam ją 1 raz dziennie wychodzę na plus, bo robię o 1 rzecz więcej. A koszt dekryptorów rozkłada się na więcej runów(no i więcej zrobionych BPC bo szansa większa), więc same plusy ;)
Jednocześnie szukam kolejnych opłacalnych rzeczy które: 1. Mają zbyt. 2. Mają zysk akceptowalny nawet na buy orderu.
Jako minimum wybrałem 5m na itemie, co daje mi 20m na linii produkcyjnej. To takie minimum chyba, żeby opłacało się ruszać tyłek ;P


Zauważyłem jeszcze jedną fajną rzecz. Wożąc rzeczy o takiej wartości w nędznym Indyku T1 dużo się ryzykuje. Co prawda jeszcze sam tego nie przeżyłem, ale wolę nie ryzykować. W sumie ostatnio sporo czytałem na forum o zmianie industriali T1 (mój ulubiony Bestower dostaje dwa dodatkowe low sloty - będzie miał największe cargo ;), więc dostałem jakiejś obawy przed zestrzeleniem. Rigi mało zajmują, więc odkurzyłem moją Apocalipsę (Battleship Amarrów - cudowny wygląd, zwłaszcza jak dostała nowy wygląd). Potężne opancerzenie, 8 dział laserowych i dwa Large Armor Repairery II robią swoje. Do tego hardenery(resisty przeciw konkretnym typom dmg) i damage control(ogólnie większe resisty) pozwolą mi przeżyć o wiele większy ostrzał niż marne papierowe osłony Indyka ;) Jak widać chwilowa zmiana specjalizacji ma same plusy ;)

Co do bloga...
Prace powoli powoli, ale posuwają się naprzód ;) Jak widać na nadmiarczasu.pl coraz się coś tam zmienia. Jak na razie eksperymentowałem z różnymi szablonami, wyglądami, etc. Teraz wisi taki fajny, który w gruncie rzeczy podobny jest do tego tutaj i chyba przy nim zostanę. Lubię taki wygląd. Zwłaszcza to tło jest takie... rozluźniające :)

EVE Online: Update

Kilka pierwszych invencji blueprintów T2 mam już za sobą. Wrażenia... no, jest pozytywnie ;)
Z pierwszych 6 wyszły mi 2, czyli bez szału, ale jak podliczyć to zarobię na nich wystarczająco, żeby cała zabawa się opłacała. Bardzo opłacała.

Dzisiaj też przeczytałem o czymś takim jak dekryptory. Znaczy, słyszałem o nich wcześniej, ale odradzano mi je jako nieopłacalne. Jednak po podliczeniu kosztów... wszystko wychodzi na plusie! Zapuściłem 4 kolejne invencje innego riga. Zamiast 1 runu w każdym BPC mam 3. zamiast PE -4 mam 0 i ME -3 zamiast -4.
Zyski:
-mniejszy czas produkcji
-mniejsze koszty produkcji z nawiązką kompensujące koszty dekryptorów.
-6 rzeczy zamiast 2 z takiej samej ilości BP!!! Co za tym idzie: Ustawiając powiedzmy wieczorkiem i odbierając rankiem jestem w stanie wyprodukować 3x więcej! No i do tego koszty inwencji można podzielić na 3 ;)

Po podliczeniu cała zabawa wydaję się obrzydliwie dochodowa!! Jak wyjdzie: znowu zobaczy się "w praniu" ;)

Jedynym ogranicznikiem tutaj wydaje się być ilość slotów laboratoryjnych. Otóż tak się składa, że moja postać ma ich 5. Tak, tylko tyle, bo nigdy nie zaprzątałem sobie tym głowy. Jednak w tym momencie, abym wieczorem mógł puścić produkcję na 10 slotach przydałoby się mieć tyle BP. przy szansy ok 44% powiedzmy, że muszę zrobić 21 invencji. przy 5 slotach, zajmuje mi to więcej niż 24h....
Przydałoby się mieć ich 10. Wtedy na 1-2 puszczam kopiowanie kolejnych BP do dalszej invencji a w reszcie 3 razy dziennie(rano, popołudnie i wieczorem, razem z produkcją) puszczam proces alchemizacji do blueprintów T2. Jak widać jedynym problemem są zasoby pieniężne (jakiś miliard dziennie na surowce) i ilość slotów do inwencji. No i oczywiście kwestia tego, czy uda mi się sprzedać urobek. To się zobaczy jutro. Rano ustawię aktualne 6 itemków na sprzedaż. Kosztowały mnie one 300m. Łączna cena sprzedaży: ok 550-600m :) Całkiem ciekawie.

Jedna rzecz tylko mnie zadziwiła. Niejakie "R.A.M. - Armor/Hull Tech". Według obliczeń powinienem był kupić tego 6. kupiłem. faktycznie każda produkcja mówiła, że to chce, a zostało wszystko dalej i jest w hangarze. Dziwna sprawa.

środa, 26 czerwca 2013

Domena kupiona!

Jak pisałem wczoraj: zdecydowałem się kupić domenę. Teraz transakcja już się dokonała i zostałem właścicielem adresu nadmiarczasu.pl !! :)
Narazie wyświetla się jedynie informacja od Hekko, że domena jest u nich, ale już dzisiaj będę się bawił ustawieniami i subdomenami :)
Postanowiłem iść na całość i od razu zrobić kilka oddzielnych podstron. Nie lubię mieć nieporządku nawet jeśli to tylko strona internetowa i nie będzie miała pewnie zbyt wielu czytelników ;)
Planowane przeze mnie podstrony:
- eve.nadmiarczasu.pl - no wiadomo, EVE Online i wszystko związane z tą grą.
- warsztat.nadmiarczasu.pl - majsterkowanie, figurkowanie, malowanie, odlewanie, dłubanie, skrobanie... ;)
- ksiazki.nadmiarczasu.pl - coś nowego, czyli recenzje książek. Czytam dosyć sporo i od jakiegoś czasu mam wrażenie, że opisy większości ciekawych, ale też dosyć niszowych książek, które miałem przyjemność czytać po prostu wyparowały z internetów. Trzeba ten stan rzeczy zmienić, przy okazji ćwicząc się w pisaniu tekstów dłuższych i bardziej wciągających ;)

Na stronie głównej umieszczę COŚ. Jeszcze nie wiem co, ale zadaniem jest spajanie tego wszystkiego razem, odnośniki do podstron, jakaś galeria moich tworów. Jeśli ktoś jest ciekaw, to może sobie podglądać, ale "oficjalne" przenosiny na nową stronę planuję na za 1-2 tygodnie - przecież muszę się jeszcze tym pobawić ;)

Wrodzony "instynkt żyda", czy coś w ten deseń, każe mi ciągle szukać jakieś sposobu na zarobek we wszystkim co robię, więc pewnie pojawi się coś w rodzaju galerii plakatów do kupienia. Może, jeszcze nie wiem. Od kilku dni zastanawiam się nad popełnieniem kilku plakatów w tematyce wargamingowej. Mam wrażenie, że mojej mamie nie przypadły do gustu te "małe, dziecięce zabaweczki", więc walnę wielkie coś na drzwiach do pokoju, żeby się z tym oswajała :D

A propo figurek. Znalazłem w zabawkowym niedaleko farbki Revella z serii EMAIL Color bodajże. Śmierdzi straszliwie, ale ten kolor brązu który kupiłem kryje naprawdę świetnie! Jednak wolę nie używać jej z pędzlami które mam. Na tym staruszku którym ją wypróbowywałem zostały dosyć widoczne ślady, których nie da się zmyć. Przyznam się, że nie mam pojęcia jak, ani czym używać takich farb. Pędzel syntetyczny czy naturalny? rozpuszczalnik, alkochol, czy woda? Będę musiał poszukać w internecie. Na razie leży sobie i czeka aż skończę kolejnego Chosena i będę mógł wypróbować ją na jego zbroi ;)

wtorek, 25 czerwca 2013

Hostig i domena!


Po wielu godzinach namysłu, wielokrotnej zmianie decyzji i wykorzystaniu okresu próbnego zdecydowałem się wykupić pakiet hostingowy z domeną.

Dlaczego?
Dla zabawy! :D
Do nauki!
Internet: bawiąc bawi, ucząc uczy, czy jakoś tak. Mój projekt blogowy wchodzi w kolejny etap. No i zawsze dobrze to wygląda w CV: "administrowanie blogiem i stroną www" :D
Zauważyłem w sobie sporą chęć do pisania o EVE, więc chyba wydzielę osobny blog na to. Posiadając swoją domenę będę mógł ich robić do woli: oddzielny o EVE, oddzielny o figurkach i oddzielny na inne duperele. Do tego jakaś strona główna. Może w przyszłości jakieś eksperymenty z forum, czy sklep? kto to wie. Pierwszy rok kosztuje mnie jakieś 60 złociszy, więc nie tak źle. Tyle co jakiś oddziałek, czy kilka farb. Co prawda niewiele osób mnie czyta(głównie jakieś internetowe boty z rosji), a przeniesienie pod inną domenę raczej tego nie polepszy, tak samo jak podzielenie bloga na części przypięte do subdomen. Jednak... no cóż, pogrzebanie przy stronce czy blogu i poznawanie wszystkiego od środka jest moim celem ;)

Na co się naciąłem to wybór domeny. Jednocześnie ma być ona charakterystyczna i nieco neutralna :D
myślałem nad nadmiarczasu.pl i tsuguri.pl.... niby nick jest spoko, ale chyba pozostanę przy tym moim nadmiarze czasu ;) sklep.nadmiarczasu.pl,  eve.nadmiarczasu.pl, wargaming.nadmiarczasu.pl... Brzmi dobrze. Nawet jak tematycznie subdomena będzie odbiegała znacząco to nie powinno być problemu ;)

Co do figurek: zamówiłem sobie Nekrońską Gwardię! Wersja z tarczami i tymi dzidami laserowymi jest po prostu świetna! Zwłaszcza, że jak odleję sobie dodatkowe tułowia, to będę mógł jednocześnie złożyć Lychguard, jak i Triarch Praetorians. No i będzie na czym w końcu zrobić kurs odlewania form i figurek ;) Tym razem będę smarował silikon innym kremikiem i nie powinien się skleić i wyjdą ładne dwuczęściowe foremki.
Niby wiem, że jeszcze nie pomalowałem odlanych marinesów, w ogóle reszty którą miałem zrobić i w ogóle... ale urzekły mnie zdjęcia tych nekronów. Nie wiem czemu, ale po prostu wyglądają wyśmienicie.
Zdjęcie z GW
Z tą tarczą i mieczykiem - MEGA!

Zrobię jeszcze 4 Marinesów (narazie mam tylko 6), posklejam ich i walnę podkładem to wrzucę jakieś zdjęcia. Niestety okazało się, że rozeszła mi się forma na plecak. Jedna kulka (te takie po bokach z wlotami powietrza od dołu) rozeszła się nieco i jest taka bulwiasta :P Pewnie odleję jeszcze raz przy okazji robienia Nekronów.

EVE: narazie porażka. Czekam na sprzedaż rzeczy, bo jak na razie nie mam nawet na jutrzejszą produkcję (300-350m).

poniedziałek, 24 czerwca 2013

EVE: przemyśleń kilka.

Wygląda na to, że ostatnimi czasy blog przekształcił się prawie całkowicie w bloga o EVE Online. Chyba będę musiał zrobić z tym porządek, ale póki co naszło mnie kilka przemyśleń.

Przede wszystkim zauważyłem ostatnimi czasy, że mój stuff(drony, rigi T1, jakieś moduły) schodzi coraz wolniej! Nie wiem, czy to spowolnienie wywołane przez wprowadzenie dodatku i minie? Może zmiana trendów i po zmianach w grze te rzeczy po prostu są mniej potrzebne? Może po prostu ogromna konkurencja się zrobiła i nie pozwalają cenom wzrastać(zbyt duża podaż w stosunku do popytu)? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, ale mam nadzieję, że szybko uda mi się znaleźć sposób na poprawę, bo w tym momencie wisi mi ponad 400m na sellu, a w ciągu ostatnich trzech dni dochodu miałem...50m? Czyli realnego przychodu coś koło 5-10. Porażka. Najgorsze jest to, że nadal odbudowuję swoje zasoby, którymi obracam, po ostatnich inwestycjach w skille i budowę POSa. Jakieś 400m dosyć mocno uderzyło w mój portfel. Do tego kilka inwestycji, które jeszcze się nie zwróciły - jutro(a właściwie dzisiaj) powinienem zobaczyć pierwsze efekty i dostać pierwszego zastrzyku gotówki. Na razie nie zanosi mi się na kolejne inwestycje, czy wydatki, więc skupię się na pompowaniu kasy w surowce do dalszej produkcji, aż będę mógł pozwolić sobie na planowanie produkcji na kilka dni w przód, co wiąże się z posiadaniem w surowcach pewnie 1.5-2 miliardów.

Jednocześnie zaczynam bawić się produkcją T2. Znalazłem sobie dwa fajne BP które będę kopiował i badał na T2. Przewidywany zysk to... uwaga... 7m ISK/h!! teoretycznie jakbym miał 10 BPC T2 po 1 runie dziennie, to mógłbym mieć dzienne zyski rzędu 300m, co brzmi po prostu "fpytkę". Jak to wyjdzie: jeszcze nie wiem. Moje ostatnie zetknięcie z T2 skończyło się na 10 porażkach przy próbie invencji, więc... No, od tamtego czasu nie jestem zbyt pozytywnie nastawiony ;) Na szczęście od tego czasu poprawiły mi się nieco skille potrzebne do tego niecnego procederu, więc jestem dobrej myśli.

Na teraz to chyba tyle.

Fly Safe!

czwartek, 20 czerwca 2013

EVE: wybieranie BPO/BPC

Tak jak obiecywałem ostatnio pora na kilka słów o wybieraniu rzeczy do produkcji :)
Pod uwagę nie biorę produkcji T2/T3(i składników) oraz advanced capital componentów i capitalshipów.


Pierwszym i podstawowym pytaniem które trzeba sobie zadać jest kwestia wyboru pomiędzy BPC i BPO.

Po co w ogóle patrzeć na BPC skoro mają ograniczoną liczbę użyć? Kwestia jest taka, że niektóre BPO są obrzydliwie drogie. O ile ceny 100k ISK nawet nie zauważymy, kilka milionów można jakoś przeżyć, to już niektóre rzeczy, jak np. elementy do POSów kosztują nawet po 100m, nie mówiąc już o shipach, albo BPO do capitali/componentów które mogą kosztować grubo ponad miliard.

Spójrzmy na takiego retrievera. Jak dla mnie:
Produkcja(+ opłaty, taxy): 26.5m
Sprzedaż: 28.25m
1.75m zysku na jednym stateczku(pomijając uciążliwe wożenie przy kilku/nastu takich statkach), który produkuje się 1:20 to chyba nie tak źle, co nie?
Spójrzcie jednak na cenę BPO: z tego co pamiętam 1.6-2b (miliarda). Chora cena jak na taki statek moim zdaniem. W życiu bym nie kupił BPO, jeśli nie miałbym takiej kasy leżącej luzem i po prostu proszącej się o wydanie ;)  A BPC? Nie dość, że nie trzeba robić tak ryzykownej inwestycji (zwraca się dopiero po 700 sztukach!!!), to jeszcze dostajemy BP o ME i PE zazwyczaj od 5 w górę(jeśli chodzi o statki), co skutecznie obniży koszty produkcji i suma sumarum wyjdzie podobnie do tego, jak byśmy produkowali z czystego BPO.

Świetną sytuacją jest moment, kiedy mamy jakiegoś znajomego burżujskiego bogacza który nam zrobi kilkanaście/dziesiąt kopii i będziemy mogli swobodnie je produkować. Niestety to są pojedyncze przypadki i nie można liczyć na łut szczęścia.

W dalszej części będę już mówił raczej o BPO, choć niektóre rzeczy dotyczą ogólnego wyboru produktów.

Na co zwracać szczególną uwagę wybierając BP?
1. Cena
2. Marża produktu w %
3. Ew. zysk w ISK/h
4. Konkurencja
5. Trudność w researchu.
6. Dzienna sprzedaż w miejscu zbytu.
7. Wahania cen.
8. Ogólna tendencja zmiany wartości.

To chyba tyle jeśli chodzi o ważne rzeczy. Szczególną uwagę zwróciłbym chyba na punkty...1-7 :P

1. Cena
Głównie chodzi mi o to w jakim czasie zwróci nam się inwestycja. W momencie kiedy trzeba wyprodukować 700 sztuk retrievera co wymaga zasobów i czasu (ponad 3 tygodnie na posie i 18 miliardów) gorąco odradzałbym taką inwestycję. Oczywiście jeśli masz kasę i chęć - bierz. Przy miesięcznym wkładzie 22miliardów masz 2 miliardy zysku (na jednym slocie!!!). To naprawdę mnóstwo kasy i jeśli ktoś może sobie na to pozwolić to serdecznie polecam ;) Można sobie odpalać w tygodniowych partiach po 200 sztuk i cieszyć się zyskami :) Jednak dla osób z nieco mniejszą kiesą i potrzebą szybszego zysku polecałbym inny rynek. Produkcja statków wymaga raczej frachta do wożenia surowców i produktów. Dlatego początkującym, jeszcze nie obrzydliwie bogatym producentom polecałbym raczej coś tańszego, co się szybciej zwróci i pozwoli osiągnąć szybki zysk.

2. Marża w %.
Kwestia nie jest specjalnie skomplikowana: jeśli zyski są rzędu kilku %, to bardzo prawdopodobnym jest, że jakiekolwiek wahania cen mogą skutecznie obniżyć je do poziomu poniżej jakiejkolwiek opłacalności. Równocześnie trzeba zauważyć, że 5% przy założonych 10m zysku to 200m wkładu. Średnio to wygląda.
O wiele lepiej brzmi te 10m zysku przy 50% i 20m wkładu ;) Ekwipunek do statków, rigi, może amunicja czy dronki, coś w ten deseń.

3. Zysk w ISK/h
Jak dla mnie chyba najważniejsza sprawa, o czym pisałem poprzednio. Tak naprawdę ten czynnik mówi nam ile jesteśmy w stanie zarobić. Co z tego, że mamy 100% zysku, jeśli w skali miesiąca jest to kilka milionów? No właśnie. Dużo ważniejsza jest konkretna ilość którą możemy zyskać w ciągu np: dnia. Rozpoczynając produkcję założyłem sobie, że każdy item musi mieć zysk przynajmniej 200k ISK/h co przy produkcji pełną parą powinno dać mi 1.5 miliarda miesięcznie. Nigdy takiej kasy nie zobaczyłem, ale w międzyczasie ciągle rozwijam bazę BPO, kupiłem moduły do POSa, wydałem chyba z 300m na skille(w ciągu ostatnich 3 tygodni) i inne takie. Myślę, że te 200k ISK/h to takie minimum przy którym chciałoby mi się ruszyć tyłek i polatać zwożąc materiały :) Warto też pamiętać, żeby konfrontować naszą wybraną cenę z wahaniami rynku. Jeśli produkt jest w stanie ją osiągnąć tylko w najwyższym punkcie to osobiście dałbym sobie spokój. Spore prawdopodobieństwo, że po prostu zostaniemy z masą niepotrzebnego stuffu.

4. Konkurencja.
Tak, tak istnieje :P Patrząc jako kupujący można się nad tym nie zastanawiać, ale ciągle jest walka pomiędzy sprzedającymi. Jeśli nie mamy możliwości przebić cen w walce 2-3 razy dziennie (np raz rano, potem po powrocie do domu i wieczorem) to bardzo możliwe, że nasza sprzedaż nie będzie zadowalająca. Oczywiście dotyczy to sytuacji kiedy walczymy. Dużo lepszym wyjściem jest ustawienie cen jakich pożądamy i poczekanie na nie, ale nie każdy może sobie pozwolić na czekanie ;) Osobiście ostatnio spłukałem się stawiając posa, kupując skille i BP i muszę szybko zarobić, aby móc kupować surowce zawczasu (1-3 dni przed planowaną produkcją).

5. Research.
Rzecz bardzo ważna, bo pozwala nam zwiększyć (czasami nawet wielokrotnie) zyski. Ulepszając pewnego BP o kilka poziomów ME i PE, oraz przesiadając się na posa(mnożnik czasu x0.75) byłem w stanie dwukrotnie zwiększyć zysk z produkcji danej rzeczy ;) Badanie na perfect level czasamu zajmuje tygodnie/miesiące, więc moim zdaniem, jeśli nie mamy dwóch BPO i wolnego slotu do researchu, lepiej jest wybrać poziom do którego zysk zwiększa się w znaczący sposób. Np dla ww. Retrievera rozważałbym research na 5, maksymanie 10 poziom ME. Wyżej różnice są już znikome (20-30k), co przy jego cenie jest po prostu śmieszną kwotą. Oczywiście przy produkcji tysięcy sztuk różnica się pojawia. Jednak te 30m różnicy miesięcznie przy zysku 1.5 miliarda dalej jest śmieszną kwotą ;)
Istnieją też BP których po prostu nie da się ulepszyć. Sporo rigów jest takich. Wymagają po 2-3 sztuki jakiegoś materiału i ile byśmy go nie researchowali, to i tak nie zmniejszymy zapotrzebowania na surowce. Wtedy jedynym sposobem jest rozwijanie poziomu PE.



6. Dzienna sprzedaż.
Drugi najważniejszy aspekt danego przedmiotu. Kontynuując na przykładzie retrievera: przy dzienniej produkcji 24 sztuk mamy szansę sprzedać wszystko w Jicie, bo średnia dzienna sprzedaż tam wynosi ~300 sztuk. Osobiście staram się wybierać przedmioty których dzienny obrót jest min 2-3 razy większy niż to co mogę wyprodukować. Pozwala mi to sprzedać wszystko w 2-3, może 4 dni. Więcej jeśli czekam na wzrost cen. Warto też spojrzeć na ilość zamówień. Jeśli dużo osób kupuje małe ilości to nasze rzeczy szybciej się sprzedadzą. Jeśli w ciągu dnia jest tylko kilka hurtowych zamówień, to wg głównej zasady praw Murphy'ego: klienci będą akurat wtedy kiedy to nie twój towar będzie sprzedawany. Miałem tak z jednym Probem. sell order wisiał chyba kilka dni i nic się nie ruszało, aż w końcu wszystko poszło na raz ;)



7. Wahania cen.
Z jednej strony rzecz zbawienna, a z drugiej wkurza na maksa. Warto sprawdzić wykres z ostatnich kilku miesięcy, czy ogólnie ceny spadają, czy wzrastają, oraz jak szybko się zmieniają. Jego ocenę zawierzę waszemu zmysłowi producenta, lecz moje przemyślenie: idealną sytuacją jest, kiedy cena wędruję w stałych widełkach min-max, dzięki czemu dokładnie można sobie zaplanować sprzedaż :) W momencie, kiedy wahanie cen jest minimalne jest mała szansa, że nie zostaniemy wplątani w walkę cenową. Jeśli ceny aktualnie są na spadku i z wykresu można wywnioskować, że trochę im zajmie powrót na górę to można odłożyć produkcję na kilka dni, zależnie od szybkości zmian.



8. Ogólna tendencja.
Patrząc na wykresy kilkumiesięczne/roczne można zauważyć długodystansową zmianę cen. Niestety tutaj szyki psuje nam wprowadzanie dodatków, które zmieniają balans gry, co przekłada się na inne wyniki sprzedaży i ceny.


poniedziałek, 17 czerwca 2013

Żywiczna Maź... Blee!!

Dzisiaj w nocy zaszło dziwne zjawisko. Całkiem dla mnie niezrozumiałe. Robi się coś już X razy, to jak można zepsuć za X+1'ym?!?!



A mianowicie: cierpiąc na bezsenność, koło 3:30, jak już zaczynało świtać, postanowiłem zalać kolejny raz formy. Jak zwykle: 2x5ml składnika A(dwie strzykawki) i 4ml składnika B. Proporcja podana przez gościa ze sklepu, zawsze się sprawdza. Wlewał ładnie, mieszam, zalewam. Oczywiście zapomniałem założyć rękawiczek i upaprałem sobie ręce. Okropne jest to, że nawet nie czuć jak żywica płynie. W czasie tej egzotermicznej reakcjii osiąga ona temperaturę podobną do ciała i można by pewnie w tym ręce zanurzyć i nie poczuć :P Ale nie polecam, to może być niszczycielskie dla skóry dłoni ;)
Ale powracając: zalałem ładnie, pięknie, rano wstaję i paczę: FAIL!

Połowa space marinsa pozostała w stanie płynnym w kolorze podobnym do pewnego męskiego płynu... No porażka. Przyznam, że wcześniej już coś podobnego mi się wydarzyło, ale noga, stopa, kawałek ręki, ale nie pół figurki! Elfy z tego samego rzutu mają dosyć miękkie nadlewki, ale im samym nic się nie stało, no ale ten marines to... no po prostu brak słów.
Drugą połowę musiałem wydłubać z formy patyczkiem i wykałaczką.

Jestem ciekaw czym zostało spowodowane to nie zakrzepnięcie modelu. Źle wymieszałem? Machnąłem się jednak w proporcjach? Coś innego?






Na koniec jeszcze tylko fotka zrobionych już marinsów i jednej z form :) Jak widać łączenie jest całkiem płaskie zamiast plaowanych wzgórz, bo skleiły mi się formy i musiałem rozcinać ;)




jedyna przecięta całkiem, ale najlepsza