poniedziałek, 27 maja 2013

EVE Online pożera i więzi!

Tak jest. Drugi dzień grania i już jestem uwiązany :)
Muszę przyznać, że po raz pierwszy w tej grze czuję się bogaty. Starczy mi ISKów(waluta gry) na kolejny dzień produkcji, aktualna produkcja leci pełną parą i do tego jeszcze mam kilka niesprzedanych rzeczy! :) Czuję, że moje już ponad roczne marzenie o produkcji capital shipów ( największe statki w grze) może stać się realne! Co prawda jeden taki statek kosztuje 1.4 miliarda(jeden z tańszych), ich produkcja jest jeszcze droższa(potrzebne blueprinty - "schematy" które umożliwiają produkcję - których cena sięga 2 miliardów za sztukę, a potrzeba ich... wiele), a mój aktualny majątek wynosi raptem 600m, to... przy aktualnej szybkości zarabiania będę mógł spokojnie wykupywać abonament za ISKi za jakieś 2-3 miesiące i powoli, ale systematycznie wykupywać potrzebne blueprinty. Zaraz, zaraz... ale przecież granie na komputerze nie ma nic wspólnego z kreatywnym wykorzystaniem czasu!! Niestety... Jednak jest to jedyna gra komputerowa, która daje mi przyjemność z grania, no i myślałem o niej przez pół maturalnego roku, więc... cóż, wygląda na to, że jestem od niej uzależniony. Jest możliwość skorzystania z 21-dniowego triala , więc serdecznie zapraszam do spróbowania ;) Na początku może nie jest zbyt prosto. Samouczek, oględnie mówiąc, średni. Mechanika złożona, ale... wolność całkowita, no i to uczucie gdy wsiada się w pierwszego battleshipa.... bezcenne ;) Jestem teraz w momencie, gdy od latania Freighterami (jedne z capital shipów, o ogromnej ładowności, służące do przewożenia towarów) dzieli mnie dosłownie 1 skill i... posiadanie Freightera ;)

Żeby nie było, że zdegradowałem się do formy podrzędnego nołlife'a: powstał projekt plakatu z darthem vaderem. Mam wrażenie, że wyszło całkiem nieźle, ale jego wycięcie, tak samo jak marinesa, chyba powoli oddala się. Chyba dopiero w środę będę w stanie coś stworzyć. Ew jutro wieczorem w ramach odpoczywania po epickiej batalii z Kosmicznymi Wilkami :) Jest to jedna z frakcji w Warhammerze 40k i będę jutro przeciwko nim walczył moją armią chaosu(i space marines używanych jako siły chaosu) :) Moja pierwsza "poważna" bitwa! Może przy okazji zgapię jakieś fajne rozwiązanie co do budowy stołu.

Właśnie. W sobotę byłem na turnieju Warhammera 40k w warszawskiej Mediatece na Młocinach. Niestety nie robiłem żadnych zdjęć. Ale za to zauważyłem, że wszystkie stoły są płaskie. Ew nierówności są tworzone przez dodawane części. To rozwiązanie jest chyba najlepsze. Ew zrobię jakiś wzorek, coby nie robić zielonego kawałka po prostu. Bardzo podoba mi się opcja drogi przez pustynię, więc chyba się na nią zdecyduję. Widziałem też kilka fajnych dodatków w necie, jak spękana ziemia, czy szczeliny z lawą, albo coś w ten deseń, ale zapisałem gdzieś linki i teraz nie pamiętam gdzie -.-"

Pozdrowienia, do kolejnego wpisu ;)

niedziela, 26 maja 2013

Półboskie zdolności!


Tak oto rzecze stare chińskie przysłowie: "Jeśli robisz coś perfekcyjnie, to wiedz, że istnieje chińczyk potrafiący to o niebo lepiej!"

Tak sobie wczoraj siedziałem malując kolejnego Chosena, kiedy naszła mnie myśl, że muszę na chwilę przystopować z tym. Zrobić coś innego, żeby figurki mi się nie znudziły zbyt szybko. Tak btw: zakupiłem sobie farbkę jakiejś dziwnej firmy. Była „po taniości”, więc postanowiłem zaryzykować i spróbować. Trochę wodnista, średnio kryje. Zostanę chyba przy citadelkach, albo spróbuję vallejo :) Ale chociaż kolor ma fajny i nada się do lekkiego washu,czy drybrushu : taki fajniutki żarówiasty zielony :D Odkryłem też, że Hellbrute jest odlany po prostu słabo. Widoczne szczeliny, noga to po prostu masakra - widać na przestrzał. Do tego miejsca złączenia elementów są masakrastycznie umieszczone w widocznych miejscach... chyba jakaś szpachla modelarska, albo green stuff pójdzie w ruch :D Zawsze to nowe doświadczenie :)

W związku z tym aktywowałem moje konto do EVE Online, oraz odkurzyłem mojego ZhaChi. Obie z tych rzeczy kiedyś zajęły mnóstwo czasu i świetnie się przy tym bawiłem.

EVE Online jest dosyć trudną grą, lecz wciągnęła mnie straszliwie już prawie 2 lata temu. Niestety: abonament. 30 zł miesięcznie to dla mnie może nie jakiś ogromny wydatek, ale średnio to znoszę. Jednak z każdej innej strony jestem zafascynowany tą produkcją. Jednak nie o tym chciałem dzisiaj napisać. Otóż tematem dzisiejszego posta jest... Kostka Rubika!



Jak zacząłem:
Jakby policzyć to... już chyba 3 lata temu zabrałem się za układanie kostki Rubika. Można powiedzieć: łał, super długo już to robię i w ogóle, ale... ciągle mało umiem i koniec końców nigdy nie przebiłem bariery 30s(średnia z 5 ułożeń), co jest moim celem już od dłuższego czasu. Co mnie przed tym powstrzymuje? Nauka algorytmów. Pełna metoda Friedricha zawiera w sobie monstrualną ilość algorytmów. O ile nauka takowego nie jest taka trudna, to dosyć słabo idzie mi dopasowanie algorytmu do sytuacji, czyli po prostu zecydowanie którego z nich powinienem użyć! Wiem, wiem. Naczelna zasada którą poznałem w penspinningu: 3xĆ: Ćwicz, Ćwicz, Ćwicz, perfekcyjnie tutaj pasuje, ale... chyba nie jestem typem człowieka który może siedzieć kilka godzin każdego dnia i ćwiczyć algorytmy ;)
No dobrze, więc...

Czego Potrzebujemy:
Jedyną rzeczą której nam potrzeba jest (nieoczekiwanie! ) Kostka Rubika! :D Wystarczy zwykła z kiostku za 5 zł. Ew później będzie można kupić coś lepszego. Uprzedzając pytania: „po co mi droga kostka, skoro mogę kupić w kiosku za 5 zł?” Otóż profesjonalne kostki są wyposażone w mechanizmy pozwalające na bardzo płynne poruszanie klockami, nawet przy używaniu jednego palca. Tak! Speedcuberzy zazwyczaj używają jednego palca do poruszania całą ścianką, co pozwala osiągnąć prędkości nawet kilku ruchów na sekundę ;) Jak można zaobserwować od samego początku obcowania z tanimi kostkami: ścianki chodzą opornie i czasami trzeba użyć nieco siły, ale są idealne do nauki algorytmów :) Tak nawiasem mówiąc: wcześniej wspomniana/y ZhanChi to model kostki rubika właśnie ;) Wypróbowałem już kilka i na niej układało mi się zdecydowanie najlepiej :)

Algorytmy:
Jest wiele systemów które pozwalają ułożyć kostkę Rubika. Jednym z najłatwiejszych i proponowany wszystkim początkującym jest metoda LBL (Layer by layer), która zawiera w sobie ok 8-12(zależnie od wersji, spotkałem ich w internecie kilka) algorytmów, które pozwolą w niedługim czasie ułożyć kostkę :) Czas oczywiście zależy od osoby. Pierwsze ułożenie zabrało mi dobre 10 minut :D Potem jak już nauczyłem się algorytmów powoli zszedłem do 5, kiedy kupiłem dobrą kostkę były to już tylko 2 minuty, aż w końcu, ciągle używając tej samej metody, zacząłem wykręcać czasy poniżej 1 minuty :) Naturalnym rozszerzeniem metody LBL jest wspomniany przeze mnie wcześniej Friedrich, który składa się z, jeśli dobrze pamiętam, ponad 150 algorytmów! :)

Nauka:
W moim przypadku nauka przebiegła całkiem szybko i mam wrażenie, że to co robiłem to jeden z lepszych sposobów nauki ;)
Otóż: drukujemy na kartce algorytmy, których potrzebujemy i jeśli w czasie układania nie będziemy znali konkretnego to patrzymy na kartkę, czytamy, używamy i układamy dalej. Na początku będzie trzeba co chwilkę zgapiać algi z wydruku, ale już po kilku razach łatwiejsze same wejdą nam do głowy, a trudniejsze algorytmy po kilkunastu powtórzeniach :)

Na koniec jeszcze jedna rzecz: skąd wziąć same algorytmy i całą metodę LBL?
Otóż istnieje coś takiego jak Polskie Stowarzyszenie Speedcubingu, które na swoim portalu posiada naprawdę dobry kurs tej metody:

Życzę wszystkim świetnej zabawy przy układaniu kostki ;)
Wiem, że dla niektórych to umiejętność zakrawająca o genialność, ale tak naprawdę to tylko kwestia nauki algorytmów, treningu i doświadczenia, aby układać kostkę w czasie poniżej 10 sekund ;)

środa, 22 maja 2013

Rycerze!

Gdzieś koło 14-15, gdy siedziałem nad jednym z taktycznych space marinów zawołał mnie brat, bo miał problem ze zrobieniem miecza z kartonu. Mama kupiła jakiś stolik czy coś, no i zostaliśmy z wielkim kawałem kartonu, którego nie można było zostawić bezczynnie :D Zaczęło się od tarczy, potem mieczyk. Okazało się, że nie ma dobrej rączki, więc rozwinęliśmy całą rolkę ręczników papierowych, żeby zdobyć odpowiedni materiał :) Efekt super. Zostało nam jeszcze trochę, więc postanowiłem zrobić... hełm. Niby wziąłem miarę z bratowej łepetyny, ale wyszedł akurat na mnie :D Przez całą godzinę cięcia nożykiem i sklejania na taśmę i zszywki cieszyłem się jak dziecko z nowej zabawki. Szczerze powiem, że już dawno nie robiłem nic co dawałoby mi tyle frajdy!

A oto efekty naszych poczynań:
z tarczą, lub na tarczy
Jutro ma powstać drugi zestaw i rozpoczną się walki gladiatorów :D

Z ww. powodu i innych zajęć koniecznych dzisiejszy kosmiczny wojak nie został na razie dokończony, co zresztą można zobaczyć na fotce poniżej(ten stojący na korku - na tak zamocowanym ludziku lepiej mi się pracuje)
Jak na razie jestem na etapie ulepszania techniki washowania(taka rozwodniona farba, która zostaje w zakamarkach) i wdrażaniu lineringu(jaśniejsze krawędzie), co widać na pierwszym z lewym terminatorze ( Ci czarno-niebiescy). Można by pomyśleć, że bardziej lubię Space Marinesów, bo zrobiłem ich więcej, ale tak naprawdę... po prostu chcę na nich nauczyć się malować, żeby jak najlepiej zrobić wojaków chaosu :P Cytując mojego ulubionego bohatera z Wh40k Dawn of War: Dark Crusade (dłuższej nazwy to zrobić nie mogli...), Elifiasza Pogrobowca: "Chaos is my master!" lub te śmieszne krzyki kultystów: "For the Chaos Gods!" :D Przyznam się, że często powtarzam za nimi te kwestie naśladując ich głosy :P

Właśnie, jak już a propo gier komputerowych. Odpaliłem sobie ostatnio grę pt.: "Wh40k, Space Marine", czy jakoś tak. Fajna sieczka. Odmóżdża kompletnie, a myszka i klawiatura ledwo wytrzymują nawalanie w klawisze, ale wciągnęło mnie straszliwie. No i slowmotion kiedy kpt. Titus miażdży głowy przeciwnikom (w magiczny sposób odzyskując przy tym życie) jest po prostu boskie! Aż zainspirowało mnie to do zainstalowania ostatniego z rozszerzeń do DoW'a : Soulstorm. Dawn of War II na razie czeka na lepsze czasy, bo nie jestem w stanie jakoś przyzwyczaić się do nowego systemu rozgrywki (no i zaspoilerowałem sobie całą podstawową kampanię oglądając filmik wprowadzający do dodatku -.-").

Wspomniana makieta na razie czeka na zaprojektowanie. Nadal nie mogę się zdecydować. Rzeka? Okopy? Wzgórza? Jakiś bunkier? Moc obliczeniowa mojego mózgu chyba jest niewystarczająca, żeby rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć ostateczną decyzję. Zwłaszcza, że przydałoby się, żeby był to teren wielozadaniowy, na którym raczej dowolnie będzie można ustawić ruiny i inne przeszkadzajki. Jakieś sugestie?

Maj terminejtor iz brołken

Za każdym razem kiedy zostawiasz jedzenie na talerzu, gdzieś na świecie płacze panda.

~Konfucjusz


Właśnie skończyłem malowanie kolejnego terminatora. to już trzeci. Produkując go użyłem(tak jak wcześniej) washo-podobnego wyrobu z wody i czarnej farbki, oraz (nowość) lineringu( liningu?). Potrzebne kolory uzyskałem mieszając czarny i niebieski z białym. Oczywiście oddzielnie. Powstałych jaśniejszych kolorów użyłem do rozjaśnienia krawędzi. Wyszło chyba całkiem nieźle, lecz pora jest późna, więc dopiero jutro zrobię dobre zdjęcie w dziennym świetle ;) Poza tym jutro mam zamiar albo dokończyć terminatorów, albo zabrać się za Wybrańców Chaosu, więc od razu w jednym rzucie pokażę więcej figurek :)

Jak już mówię o Space Marinsach: wyciągnąłem spod łóżka niedokończone szablony do plakatu z przedstawicielem tej zacnej frakcji. Zostało mi 2/3 wycinania i będę mógł zacząć sprayować. Przydałby się taki fikuśny wolnowiążący klej w sprayu który ostatnio widziałem w necie. Niestety najtańszy widziałem za, bagatela, 40zł. W sklepie w którym dzisiaj byłem widziałem podobny za... 70 zł, a re-pozycyjny(przykleja, ale można dowolną ilość razy odklejać i zmieniać pozycję) kosztował wręcz symboliczne 130 zł. Takie pieniądze to na ulicy leżą, lecz że akurat nie chciało mi się schylać to odszedłem ze sklepu z prawie pustymi rękoma.

Prawie, bo zakupiłem pędzelek 0000. Nie do końca obczajam sposób numeracji wielkości, ale z tego co zauważyłem to dosyć malutki. Maluje się nim naprawdę przednie, a kosztował 5x mniej niż ten od GW: 3.5zł :D

Ostatnio temat gier figurkowych nie opuszcza mej głowy, więc zaświtał mi pomysł zrobienia planszy do gry. Możnaby powiedzieć, że nawet armii nie mam, a już bym się brał za robienie makiet, ale... Na pewno sam proces tworzenia jest zabawny :D Nie mówię tutaj o jakimś zielonym materiale i rzuconym kartonowym okopie, czy bunkrze. Mam zamiar zrobić coś ambitniejszego, lecz jeszcze nie mam dokładnego planu, ani wizji jak powinno to wyglądać. Bardzo podoba mi się wizja zrujnowanej katedry, lecz taki duży obiekt będzie dosyć... niezmienny. A toczenie dziesiątej batalii w tym samym miejscu może być nudnawe. Myślę więc nad jakimś pofalowanym terenie i ruchomych ruinach, czy okopach. Podejrzewam, że nie licząc farb do malowania powinienem zmieścić się w 84 złotych i 56 groszach. Nie mam pojęcia czemu taka kwota, ale to sobie postanowiłem i mam zamiar tak zaplanować i podliczyć koszty, aby zmieścić się w tej sumie :D

poniedziałek, 20 maja 2013

Games Workshop Hobby Starter Set

W wielkim skrócie: Worst shit I've ever bought.
czyli jak wydać mnóstwo kasy na nic ;)

Zaraz usłyszę głosy oburzenia fanboyów GW, chociaż... będąc szczerym: wątpię w istnienie takowych. Chyba polityka ww. firmy skutecznie wytrzebiła ten gatunek :D Także jeśli jesteś tu tylko po to, żeby wiedzieć czy warto, to od razu powiem: NIE!

Może o zawartości słów kilka:
Rozpakowując dosyć ubogo wyglądające pudełeczko ujrzymy 9 farbek, magiczny pędzelek, cudowną trawkę statyczną/elektrostatyczną/jak kto woli, "dedykowane do figurek GW cążki" do wycinania z wyprasek, pudełeczko z piaskiem i dwa "dedykowane do figurek i piasku kleje". Ile to ja się nie nasłuchałem w sklepie o boskich właściwościach tych produktów. To może po kolei:

Farbki:
Farbki Citadel. 9 ich było. Zaiste moc w nich była potężna... Normalne farbki, dużo do opisywania nie ma. Zestaw kolorów dosyć uniwersalny(czarny,biały,blady zielony,niebieski,czerwony,żółty,"cielisty",brązowy, metaliczny), chociaż zielony bym zamienił na nieco żywszy odcień. Bawiąc się w mieszanie możemy uzyskać naprawdę sporo ciekawych kolorków. Jak na pierwsze farbencje: jak najbardziej.



Pędzelek:
O dumnej nazwie Citadel Starter Brush. Dla porównania mam Citedel Standard Brush. Oboma pomalowałem po kilka figurek i powiem szczerze, że panowie z GW wcisnęli kupę. Zamiast po prostu wrzucić tam ten drugi przeze mnie wymieniony, to zrobili jakieś coś, czego bym nie kupił za kilka złotych. Od razu po wyjęciu z opakowania i zdjęciu skuwki włosie jest sztywne, źle się formuje, nic nie mogłem zrobić, żeby nadać mu spiczasty kształt. Dużo mniejsza frajda z malowania, co nie mogłem precyzyjnie używać pędzelka :(

Posypki:
Tutaj jestem hmmm... podzielony. Co prawda nie mam porównania do innych, ale trawka statyczna jest naprawdę fajna. Świetnie wygląda na podstawkach i ogólnie miłe wrażenie. Z drugiej strony piasek... Zwykłe burżujstwo :D Polecam pójść do najbliższej piaskownicy i zdobyć nieco tego drogocennego materiału. Wybredniejsi mogą pójść do dalszych piaskownic i znaleźć być może lepszy piasek. Jeszcze wybredniejsi powinni udać się do jakiegoś sklepu castorama(?)/obi/ogrodniczy/coś w ten deseń i kupić woreczek wysokogatunkowego piasku o wybitnych właściwościach.


Kleje:
Ten do plastiku pozytywnie mnie zaskoczył. Ten drugi trochę mniej. Jednak oba nie zasychają przy wyjściu, co sprawia, że dostają ode mnie wielkiego plusa, bo nienawidzę tego. Jakkolwiek: w ww. sklepach dostaniemy podobny produkt o 9000x niższej cenie, więc... też odpadają.



Cążki do plastiku:
Tutaj od początku byłem mocno sceptyczny i moje obawy okazały się słuszne. Niby spełniają swoją rolę, ale... gorzej niż zwykłe cążki ;) Otóż: dosyć szeroka końcówka i płaska powierzchnia nie pozwalają dotrzeć w niektóre miejsca. Dla przykładu: badziewnie zamocowane w wypraskach plecaki Space marines. Są zamontowane na samym dole w takim wgłębieniu. Masakra. Za to świetnie sprawdziły się normalne cążki, które są zaokrąglone i drobniejsze, co pozwala na dotarcie do większej ilości zakamarków.

Podsumowanie: ubogo. Panowie z Games Workshop wciskają sprzęt słabej jakości za mocno wygórowaną cenę. Mocno nadwątliło to moje zaufanie do panów ze sklepu w Warszawie. Niby są przyjaźni i w ogóle, ładnie malują i to nie ich wina, że pracodawca każe im wciskać taki kit ludziom, ale... Z uśmiechem na ustach opisywali boskie właściwości cążek, czego im nigdy nie wybaczę :D


Magiczny Podkład!




Drugim produktem związanym z malowaniem który kupiłem jest podkład w sprayu Chaos Black. Nie będę się rozpisywał za wiele: świetnie wygląda, dobrze, kryje, nie stopił mi figurek i zachował wszystkie detale. Przy okazji dowiedziałem się po co jest w ogóle ten podkład.

Otóż dałem bratu do pomalowania jedną figurkę która się zapodziała w czasie podkładowania i została szara. Gdy farba zaschła okazało się, że da się ją łatwo zeskrobać paznokciem. Wystarczyło lekkie przejechanie nim po powierzchni. Przyznam, że byłem nieco zaskoczony.
Jedynym zauważonym przeze mnie minusem jest kosmiczna cena. Niestety nie wiem na ile starczy ta puszka(400 ml). Jak za taką kasę, to... liczyłbym na jeszcze.... ze 3 zestawy wielkości Mrocznej Zemsty. Wtedy dam biednej puszce odejść w pokoju. Jeśli zakończy swój żywot wcześniej, to będę zły ;)


czwartek, 16 maja 2013

Kolejne figurki! :)

Matury ustne już za mną, więc mogę napisać kilka słów :)
W poniedziałek Space Marines dorobił się kolegi z oddziału wyposażonego w działo plazmowe. W sumie przed chwilką na zdjęciu zauważyłem, że ta strzałka na prawym naramienniku wygląda badziewnie. Będę musiał poprawić. Niestety kolor biały jest z serii farb "layer" więc ma dupne krycie. Nie rozumiem tych farbek. Po co robić takie farbki o słabym kryciu? Ogólnie pewnie się przydają, ale... w zestawie startowym dla początkującego malarza? Średnio mi się to podoba.
Dwóch Marinesów
Jak widać podstawki zrobiłem po prostu brązowe z trawką. Marines to siły dobra, więc mają pozytywne podstawki. Chaos jako "Ci źli" będzie miał czarne, co zresztą zaraz zobaczycie.

Jakoś tak wyszło, że terminatora zrobiłem czarno-niebieskiego (tak skaczę sobie po oddziałach raz robiąc jeden, raz inny). W sumie wyszedł całkiem nieźle. Mi się podoba ;)

Terminator z ultra uber pancerzem 2+!!

W międzyczasie zrobiłem więcej podstawek do terminatorów. 3 już gotowe i ostatnia właśnie leży pod piaskiem. W sumie wyszły całkiem nieźle. A właśnie. Miałem zamieścić jakieś lepsze zdjęcie tej do hellbruta. A oto ona:
Hellbrute już się cieszy na myśl o zniszczeniu tej ziemi :P
Chyba krawędzie maznę na brązowo, tak jak w tej terminatorowej.

No i na koniec jeszcze dwaj przedstawiciele chaosu. Jeden kult(ur)ysta i jeden Opętany marines. Podstawki bardzo mi się podobają, a ogólnie chyba nie jest źle :) Co prawda ten zielony ze srebrnym wygląda tak... "szaro".Nijak się nie wyróżnia, ale może porozjaśniam tu i tak, albo machnę gdzieś ciemniej, to będzie lepiej ;)

To chyba tyle na dzisiaj. Zaraz w ramach odstresowania siądę jeszcze i coś maznę, albo powycinam :)
Niestety nie mam pomysłu na pomalowanie motocykli. Ktoś coś doradzi? Niebieski? Brąz? Glutowaty? Żółty? Cholera go wie :D
Jakoś w najbliższych dniach postaram się napisać jakąś minirecenzję tego co kupiłem. A nóż ktoś przeczyta i jakoś mu to pomoże ;)

niedziela, 12 maja 2013

Pierwszy Marines

Przysiadłem wczoraj do figurek i za radą pracownika GW najpierw wszystko wyciąłem, skleiłem i zapodkładowałem magicznym podkładem w sprayu. Przy okazji zadałem sobie pytanie: co tak naprawdę odróżnia ten wspaniały podkład Genialnego Wydawcy od zwykłej akrylowej farby w sprayu? Postanowiłem to sprawdzić, więc zrobiłem wycieczkę do piwnicy po farbę i co się okazało? Faktycznie GW ma dobry produkt. Popsiukałem puste wypraski i ta na której użyłem "Chaos Black" dalej ma wszystkie swoje brzydkie nierówności i fakturę, a ta na której użyłem zwykłego Black firmy Ironlak(może to kwestia firmy? Kiedy ten mi się skończy kupię coś Montany. Może Montana Gold?). Było o wiele gorzej, schła dłużej, zrobił się "szron" i ogólnie be. Widać Chaos w nazwie wiele daje ;)

W międzyczasie zabrałem się za pierwszą podkładkę. Na ogień poszła podkładka do Hellbruta, bo producent mnie wkurzył nie wiercąc w niej dziurek :(

Po obejrzeniu kilku poradników na YT zabrałem się rwać korek, sypać piachem(markowy! produkcja GW!), lać wikol(albo raczej wspaniały dedykowany klej GW do posypek) wiadrami i ogólnie malować. Wyszło chyba całkiem nieźle jak na pierwszą podkładkę :D

Sama Magia!!
Jak powiem, że spędziłem nad nią z godzinę, to niektórzy mnie wyśmieją, ale łącznie pewnie tyle wyszło. A to przyklejanie korka, a to piasek, a to malowanie, potem trawka. Ogólnie jestem z niej bardzo zadowolony. Szkoda tylko, że nie wiem jak dobrze stawiać tą trawkę. Te elektryczne bajery to droga zabawa, ale wdziałem w necie inne sposoby, będę musiał spróbować.

Drugą zrobioną dzisiaj rzeczą jest pomalowany Marine. Całkiem przypadkiem się złożyło, że jest biało-czerwony z czarnymi dodatkami. Siedziałem nad nim bite 2h(zleciało jak z bicza strzelił) ale jestem po prostu dumny. Sam widzę, że jestem dopiero początkujący i w ogóle, ale czuję, że jeszcze kilka figurek i osiągnę jako taki poziom.

Wybawca Ludu
A oto nasz wojak. Nie mam dobrego aparatu, żeby zrobić ładne zdjęcie (że o oświetleniu już nie wspomnę :D ).

Jedno dzisiejsze przemyślenie: nie powinienem od razu wszystkiego składać za radą ludzika z GW. bardzo trudno dostać się pędzelkiem pomiędzy plecak i ramiona ,albo do wew. strony karabinu. W kolejnych kupionych modelach będę musiał najpierw pomalować, a dopiero potem złożyć i skleić ;)

Pozdrawiam, Tsuguri.

sobota, 11 maja 2013

Mroczna Zemsta

Dzisiaj, od 9 do 22 w Złotych Tarasach w Warszawie obchodzono pierwsze urodziny sklepu Games Workshop. Osobiście byłem tam dwa razy.

Ok 11:
Ludzi masa, kilka osób naprawdę młodych, kilka starszych, spora większość w wieku 16-22 jeśli miałbym określać. Od wejścia od razu rzucają się w oczy trzy wielkie stoły zapełnione figurkami.

Stół Hobbita:
Szczerze? rozłożony zestaw startowy owej gry. Widziałem go wcześniej w necie i wrażenie miałem takie samo: po prostu ubogo. Na stole 1.2x1.2m rozłożone te "drewniane pomosty", malutkie goblinki, ten tłusty król ichni i drużyna pierścienia. Krótki: dupy nie urywa, jakoś mnie nie porwało


O wiele większe wrażenie robił stół do Warhammera 40k. Rozłożona i świetnie pomalowana Mroczna Zemsta (aktualny zestaw startowy) robi wrażenie. Do tego naprawdę mistrzowsko(moim zdaniem) zbudowana plansza. Wraki pojazdów, kratery po wybuchach, fortyfikacje. Nawet Hellbrut miał przyklejony w dłoni kawałek "metalu" i szczerze: miałem wrażenie, że dopiero co wyrwał go z fortyfikacji obronnych Kosmicznych Marinsów. Nieco dalej ogromna brata i posągi imperialne: miodzio. Po drugiej stronie stołu kultyści otwierający wrota chaosu, czy coś takiego i wyłaniający się z nich demon - genialne.






Trzeci i największy stół był zajmowany przez identycznej wielkości (1.2x1.2, chyba) planszę do Warhammera. O ile się nie mylę elfy(ładnie wykonane, jak zresztą wszystko inne, w końcu to materiał wystawowy :P ) kontra... jakieś goblinki, czy coś. Drugie tyle miejsca zajmowały stanowiska malarskie. Każdy chętny mógł spróbować swoich sił przy malowaniu figurek. To było super! Niby mój marine wyglądał po prostu słabo w porównaniu do figurek na wystawach, ale.. byłem z niego niezmiernie dumny ;)




Po malowaniu bardzo miły facet z obsługi zebrał kilka osób i po chwili w bardzo przystępny sposób objaśnił nam pokrótce zasady i mogliśmy rozegrać 3 rundy. Niestety moi terminatorzy zginęli już w drugiej rundzie, sprasowani na miazgę przez hellbruta sterowanego przez jakiegoś starszego jegomościa. Poczułem się jakbym przegrał zakład o tysiąc złotych, czy coś w ten deseń. ogółem: super. Od razu spodobała mi się mechanika gry. W sumie prosty układ tury (ruch,strzelanie/bieg, szarża, walka wręcz) w połączeniu z genialnymi figurkami i świetnym uczuciem gdy udało nam się wybić kultystów zawładnęły moim umysłem. I tak oto stałem się właścicielem zestawu startowego Mroczna Zemsta, podkładu Chaos Black i startowego zestawu farbek. Podejrzewam, że kupując to wszystko w sklepie GW przepłaciłem fortunę, ale cóż... tak właśnie ma działać atmosfera w każdym sklepie ;

Druga moja wizyta nastąpiła o 17. Przybyłem wśród arii wyśpiewywanych przez mój pusty portfel i konto na specjalną akademię dla osób które zakupiły  tym dniu starter. Dziwna sprawa: byłem sam. Nikt inny nie kupił? Nikomu się nie chciało? W sumie nie obchodzi mnie to, bo miałem okazję odbyć osobistą lekcję Warhammera 40k i rozegrać krótką bitwę z pracownikiem sklepu.



Wygrałem!! Cieszyłem się jak małe dziecko, kiedy mój oddział Wybrańców Chaosu zmasakrował Terminatorów dzięki serii pomyślnych rzutów, a kultyści po prostu wystrzelali Oddział Taktyczny :D W rezerwie miałem hellbruta, który zdołał strzelić zaledwie raz, ale suma sumarum, wygrałbym i bez niego - miał po prostu posłużyć do pokazania tego jak działają rezerwy.


Na razie tylko im słodzę, to może coś trochę negatywnego:
Facet z Anglii, pewnie jakoś nadzorował wydarzenie, czy coś. Bardzo nieprzyjemnie go odebrałem. Miałem wrażenie, że co chwilę pogania pracowników, żeby wciskali obecnym rzeczy do kupienia. A jego ucieszona mina kiedy ~18 stał z jakimiś kartkami  liczył coś na telefonie (pewnie zyski ;P ) - bezcenna. Nie wiem czy to firmowa pazerność go przeżarła, czy to on jest jej źródłem, ale : nieprzyjemnie.
Tak bardzo reklamowane przypinki Gwardii Imperialnej były plastikowe! To mnie po prostu uraziło. Tyle walki, tyle kombinowania dla kawałka plastiku :/

Podsumowując:
Już mordka mi się cieszy na myśl o malowaniu figurek a potem miażdżeniu wrogów pod buciorami moim wojaków :) Unboxingi pominę, bo i tak pełno tego w necie, ale mam już kilka uwag odnośnie samych produktów, więc jak coś nowego się pojawi i zbiorę to wszytko do kupy to napiszę.

Pozdrowienia ;)

środa, 8 maja 2013

Troll na samym sobie.

Oto jestem. Dzisiejsza matura z matematyki ( w sumie nietrudna) wyssała ze mnie chyba całą zdolność do logicznego myślenia. Dlaczego? Oto kilka założeń które przed chwilą stworzyłem widząc, że na jednej z aukcji Chaos Lord z Mrocznej Zemsty jest za 15.50 i zaraz kończy się aukcja:

1. Ktoś mnie przebije, zawsze ludzie czekają na koniec licytacji i przebijają innych.
2. 2-3 Minuty to aż nadto, żeby ktoś zdążył mnie przebić.
3. Fajnie wygląda ten Lord Chaosu ;)

I co? zapomniałem chyba, że jest przed południem i albo ludzie śpią, albo są w pracy/w szkole. Wynik?
Muszę przelać trochę pieniążków na konto pana/pani sprzedającego tą figurkę i za kilka dni będę szczęśliwym właścicielem wyżej wymienionego ludzika :| Trochę średnio. Jak tak patrzę na zdjęcia, to będzie to ogromne wyzwanie dla takiego początkującego malarza jak ja. Niby i tak miałem zamiar coś kupić, ale... teraz na pewno kupno całej Mrocznej Zemsty(starter do Warhammera 40k) odsunęło się w czasie.

Wniosek: może i wielokrotnie udawało mi się podobnie trollować ludzi na aukcjach, ale trafiła kosa na kamień.

A tak prezentuje się znaleziony w necie, już pomalowany model:

Pomalowany, gotowy do gry dowódca chaosu
Może wybrałbym nieco inną kolorystykę, ale prezentuje się genialnie.


Jeszcze jedna miła nowinka: po powrocie do domu czekała na mnie jedna z dwóch(no, teraz już trzech..) oczekiwanych paczuszek. Po otwarciu moim oczom ukazały się wypraski z trzema słodkimi Marinesami. Muszę przyznać, że... oczekiwałem nieco większych, ale po głębszym namyślę mogę stwierdzić, że ta wielkość jest akurat. Jak tylko spłacę Lorda Chaosu wezmę się za dobieranie farb do pomalowania mojej powstającej armii :)

PS. jutro angielski, trzymajcie kciuki! ;)

niedziela, 5 maja 2013

Games Workshop zaprasza ;)

!Już 11 Maja Warszawski sklep GW hucznie obchodzi swoje pierwsze urodzinki i zaprasza wszystkich  na wspólne radowanie się z tego wspaniałego faktu i uczczenie tego wydawaniem pieniędzy :D Tak czy siak pojadę tam i pewnie pół dnia spędzę na oglądaniu tego wszystkiego i może nawet kupię jakieś farbki, czy figurki, ale...

Chyba jeszcze nigdy nie widziałem sklepu który tak widocznie byłby zainteresowany tylko pieniędzmi. Nie wiem, czy to odgórne naciski i wytyczne dla wszystkich sklepów, czy to pomysły tylko i wyłącznie kierownictwa polskiego sklepu, lecz jak dla mnie: nieco fuj i be.

W oficjalnym wydarzeniu na FB czytamy, że:

Sto lat, sto lat... Games Workshop Warszawa ma zaszczyt zaprosić wszystkich i bez wyjątków, na swoje pierwsze urodziny. Z tej okazji, mamy dla was moc atrakcji i specjalnych ofert. Każdy znajdzie coś dla siebie:
 Przesyłka ekspresowa - Każdy kto tego dnia złoży zamówienie w naszym sklepie za min. 250 zł z opcją odbioru na miejscu otrzyma swoją przesyłkę w przeciągu 3-4 dni zamiast czekania tak jak zawsze ok 14 dni :D !.
 9 - 12 - Poranek z przyjacielem - Każdy hobbysta, który w tych godzinach przyprowadzi do nas osobę, która nie malowała i nie grała w nasze gry, abyśmy mogli wprowadzić ją w świat Warhammera, Warhammera 40000 lub Hobbita, otrzyma od nas przypinkę Gwardii Imperialnej , która jest do zdobycia tylko tego jednego szczególnego dnia !
 13 - 14 - Konwersja bohaterów -Kup dowolnego bohatera z dowolnego systemu i skonwertuj go przygotowanymi bitzami (można też przynieść swoje). Uczestnicy, otrzymają od nas przypinki gwardii imperialnej. Skonwertowane modele otrzymają od nas jakąs (zabawną:) ) zasadę specjalną do wykorzystania w Arenie Śmierci!
 14 - 15 - Speed Painting - Kup minimum 4 farby i w przeciągu 20 minut pomaluj wcześniej skonwertowany model. Za zabawne/ciekawe pomalowanie modelu otrzymaj od nas kolejną zasadę specjalną do wykorzystania w Arenie Śmierci !
 15 - 16 - Arena Śmierci - Zmierz się z innymi uczestnikami w walce na śmierć i życie na naszej arenie śmierci. Zwycięzca nie tylko okryje się wieczną chwałą zdobywając tytuł Czempiona Areny, ale również będzie mógł wyzwać na bitwę jedną osobę z naszej ekipy.
 16 - 17 - Stołowe opowieści - Wysłuchajcie historii powstawania naszego nowego stołu, oraz fabuły, jaka się za nim kryje.
 16.30 - Aukcja sklepowego pudełka bitzów i podręczników z podpisami autorów - osoba, która w tym dniu zrobi największe zakupy, otrzyma od nas pudełko bitzów skrzętnie przez nas zbieranych. Podręczniki biorą udział w oddzielnych aukcjach, działających na tej samej zasadzie, z ta różnicą, że otrzymujecie możliwość kupienia danego podręcznika po normalnej cenie.
 Dla każdego, kto chce rozpocząć swoją przygodę z naszymi grami i kupi tego dnia zestaw startowy, będzie miał możliwość wzięcia udziału w specjalnej akademii :
17 - 18 - Akademia Warhammer 40.000
18 - 19 - Akademia Warhammer
19 - 20 - Akademia Hobbit
Serdecznie zapraszamy!


Może i jestem nieco rozwydrzony przez rozdawanie fantów w czasie wielu eventów, ale...

1. KUP bohatera i doklej do niego super bitzy - damy mu super zabawną moc.
2. KUP farbki(minimum 4!!), pomaluj kupionego ludzika na szybkości - damy mu super zabawną moc -.-"
3. Walcz z innymi - no, to już brzmi dobrze.
4. Jak powstał nasz stół - godzina gadania jakie super są nasze figurki, które są na stole i jaką mają historię, powinniście je kupić! (sory, tak to dla mnie brzmi...)
4. Najważniejszy punkt programu: WYDAJ JAK NAJWIĘCEJ pieniędzy, to może będziesz tym najlepszym i w nagrodę otrzymasz możliwość KUPIENIA w normalnej cenie podręczników z podpisami autorów - z jednej strony dalej parcie na kasę, a z drugiej...na aukcji taki podręcznik pewnie miałby sporą cenę(przyznam szczerze, że nie orientuję się ;) ), a kolekcjoner i tak wyda i tak wyda, więc... chyba nienajgorzej.
5. Kup zestaw startowy, to pozwolimy Ci posłuchaj jak gadamy o naszych super figurkach :D Przyznam szczerzę, że bym posłuchał, ale jeśli trzeba kupić zestaw startowy... Średnio :/

Jaki z tego wniosek? Portfele w dłoń i biegnijmy do Złotych Tarasów wypełniać kiesy panom z GW ;D Na Facebooku swoją obecność zapowiedziało blisko 40 osób, więc... może starczy na jakiś zegarek dla kierownika sklepu ;)

piątek, 3 maja 2013

Kilka słów o szablonach




Jako, że matura za pasem i trzeba się uczyć, to wziąłem się za plakat o którym wspominałem w ostatnim poście. I podczas pracy naszło mnie kilka myśli o wycinaniu

  1. Czarnym na wierzchu.

Jak wiadomo łatwiej pokryć ciemnym jasny kolor niż na odwrót. Oczywiście ja tego nie wiem, więc zrobiłem odwrotnie i potem będę się męczył przy pokrywaniu czarnego szarym i (uwaga, prawdziwa perełka :D ) białym! Tak, dokładnie, to co powinno zostać białe(kolor karki) ustawiłem jako ostatnią warstwę do naniesienia. Kiedy to zauważyłem: kompletny facepalm ;) Na szczęście mam już pomysł jak temu zaradzić :3

  1. Wycinanie szablonu jest nieco nużące

Całkiem przypadkiem odkryłem ten fakt przez pół wieczoru rzeźbiąc nożykiem w jednej z warstw kosmicznego marinesa. Jak się okazało, mnóstwo szczegółów na plakacie 2x4 A4 robi swoje i nie zdzierżę więcej niż jedna taka warstwa. Ogólnie: polecam mniej, nie zdążycie się znudzić.


  1. Wygodny nożyk to podstawa

Otóż tak, moje urządzenie skonstruowane z ostrza segmentowego, przeciętego ołówka, chusteczki higienicznej i taśmy malarskiej nijak nie może zostać zakwalifikowane do kategorii dobrych nożyków, co pozwoliło mi spojrzeć z nowej strony na tą arcyważną kwestię.

  1. Nie rób ultra małych kropek i wymyślnych wzorków.

Raz, że nie będzie Ci się chciało ich wycinać, a dwa, że i tak nie byłoby ich widać na gotowym obrazie(kropek, wzorki będą). No i fakt faktem: dokładne wycięcie wydrukowanego wzoru graniczy z cudem. Przynajmniej w moim przypadku



To chyba tyle oczywistych rzeczy do których musiałem dojść metodą niemiłych doświadczeń.

Na koniec dorzucę tylko zdjęcie 3 z 4 szablonów rozrzuconych na podłodze, na razie czekają na wycięcie ;)



Pozdrowienia.

środa, 1 maja 2013

Stencil Art

Dłuższy czas temu natrafiłem na filmik na YT prezentujący tworzenie „nadruku” na torbie za pomocą farb w sprayu. Na początku było: Łał, zajebiste! Przejrzałem chyba połowę filmików tego kolesia. W ciągu godziny przeglądania wciągnąłem się na maksa i postanowiłem spróbować. Jego prace wyglądały tak profesjonalnie, że sam też zapragnąłem takie mieć. Zwłaszcza, że kiedyś na spacerze po krakowskim przedmieściu widziałem grupkę facetów, którzy sprzedawali malowane sprayami „kosmiczne obrazy” i już wtedy mnie to zainteresowało (ale o samym spray paintingu kiedy indziej ;P )

Nawet nie chodzi o używanie tej torby tylko sam proces tworzenia. Szablon w kompie, wycinanie a potem już samo psiukanie farbą. To jest coś ;)

W ramach prezentacji postanowiłem stworzyć dwa obrazki : jednowarstwowy i wielowarstwowy.
Jednowarstwowy to szybka robota, ale ten drugi mam zamiar zrobić ambitny, więc wezmę się za niego dopiero po maturach ;)

Co potrzebujemy?

Przede wszystkim farby. Jakie? To zależy od efektu jaki chcemy uzyskać. W sklepach z artykułami do graffiti na pewno znajdziecie wiele rodzajów farb. Ogólnie podział jest według kilku czynników:
matowe/błyszczące, szybkoschnące/wolnoschnące, wysokociśnieniowe/niskociśnieniowe. Które z nich wybrać?
Szybkość schnięcia nie wpływa na sam twór, lecz czekanie na wyschnięcie naszego dzieła z pewnością jest męczące, chyba, że mamy co robić ;) Ja zawsze umilam sobie czas układaniem kostki Rubika.
Matowa czy błyszcząca? To zależy od was, od efektu jaki zamierzacie osiągnać, zauważyłem jednak, że farba błyszcząca(a może po prostu gruba warstwa?) zostawia wyraźne krawędzie i po naniesieniu kolejnej warstwy innej farby po prostu widać gdzie kończy się poprzednia warstwa, co psuje nieco efekt wizualny.
Niskociśnieniowa, czy wysokociśnieniowa? O ile do klasycznego graffiti zastosowałbym wysokociśnieniową, to do malowania z szablonu użyłbym tej drugiej. Wysokie ciśnienie farby może spowodować „podniesienie się” szablonu i wypełnienie miejsc, które chcielibyśmy pozostawić puste. Czasami taki efekt „rozmycia krawędzi” jest spoko, lecz zazwyczaj nieco mi przeszkadzał. Zaradzić można temu przez przyciśnięcie czymś szablonu.


Rozmyte włos morgana

Co warto wiedzieć o farbach: śmierdzą, a długie wdychanie oparów / wdychanie przez osoby astmatyczne, czy ogólnie wrażliwe na chemię może spowodować zatrucia, czego szczerze nikomu nie życzę. Dlatego też konieczne jest: używanie farb na zewnątrz, gdzie wszystko od razu zabierze wiatr, lub w konieczności malowania wewnątrz budynku: użycie masek. Maski oferowane w sklepach dla graficiarzy są okropnie drogi, ale podobno równie dobrze nada się maska którą można kupić w aptece. Nie sprawdzałem, bo zawsze używałem farb w piwnicy, gdzie smrodek nikomu nie przeszkadza i dobrze wietrzyłem to wszystko, lub na dworze.
Wygląda na to, że nie jest to tanie hobby. Cena jednej puszki waha się mniej więcej od 10-15 do 20-25 zł za puszkę. Nie jest to zbyt tanio. Do jednokolorowych szablonów nie wychodzi ultradrogo, ale gdy chcemy namalować coś bardziej skomplikowanego wychodzi dużo kasy. Zwłaszcza, że przydałoby się czasami nieco zmienić kolorystykę, a nie wszystko robić jednakowo :)

Medium nośne: jestem dumny z tej nazwy. To chyba szczyt moich polonistycznych umiejętności :D
W sumie możemy malować na czymkolwiek. Nie polecam ścian losowych budynków, bo no cóż... to nielegalne. Jeśli już chcemy zrobić coś super na ścianie w pokoju/na drzwiach garażu/whatever, to warto najpierw spróbować na kartce. Ja bardzo lubię po prostu coś ciekawego zrobić na papierze i powiesić na ścianie.
Jaki papier? Gruby. Cienki łatwo przemięknie farbą i będzie fuj. Gruba kartka techniczna już się nada, chociaż bardziej polecam coś... gładszego, wychodzi lepszy efekt, bo farba mniej wsiąka. Brystol, czy papier kredowy. Popróbujcie co wam najbardziej podpasi.

Ostatnia rzecz: Szablon
Tutaj dowolność całkowita, ale... odradzałbym robienie szablonów papierowych. Jeśli potrzymacie je trochę za długo to mogą przesiąknąć farbą i po prostu zniszczyć cały rysunek. No i są definitywnie mniej-razowe. Lepsza byłaby jakaś folia... Ale przyznam szczerze, że nie natrafiłem na razie na nic naprawdę dobrego. Na razie używam znalezionych w domu, to chyba do laminowania, ale czasami odchodzą przy psikaniu farbą i jest ten efekt „rozmycia”. Jednak widziałem w necie, że sporo osób używa brystolowych szablonów. Będę musiał przetestować w najbliższym czasie


Narzędzia: ostry nożyk, drukarka, deska do krojenia.

Zaczynamy!
Od czego? Od zdjęcia/obrazka. Nie może on być zbyt skomplikowany, bo potem popełnimy wspaniałe seppuku po pierwszych próbach wycięcia szablonu. Doradzam wybieranie zdjęć równomiernie oświetlonych. I najważniejszy wniosek z tego projektu: nigdy przenigdy nie próbować zrobić tą techniką siwego murzyna. Serio. Połowa twarzy wyszła biała, połowa czarna, a włosów w ogóle nie było :D Po godzinie ogarnięcia morgana freemana w gimpie rzuciłem to w cholerę i po prostu wydrukowałem go i flamastrem zamalowałem to co powinno moim zdaniem być czarne, a zostawiłem resztę. Potem wyciąłem to w folii, nałożyłem na kartkę, przygniotłem brzegi i psiknąłem farbą. Wynik? Chyba nie o to mi chodziło, ale nada się ;P Zawsze to jakieś doświadczenie. Oczywiście te „luźne” elementy mi podskoczyły, bo niczym ich nie przycisnąłem, i pojawił się wspominany wcześniej efekt rozmycia krawędzi. Hmmm. Jednak po zastanowieniu: mogło być lepiej. W najbliższym czasie będę musiał zrobić coś innego, chyba nawet wiem co ;)

Najważniejsze!! : Musimy pamiętać o tym, że nie może być oddzielonych elementów. Tzn: Jeśli zrobimy szablon, gdzie jakiś element nie będzie przyczepiony do reszty, to potem będzie trzeba przymocować go i ustawić samodzielnie, co może nie być łatwe. Doradzam tworzenie „mostków”(wąskich linii które przymocuję nam ten element, a nie zepsują efektu wizualnego) już na etapie projektowania szablonu


To szablon do morgana. Nie wiem czemu blogspot ciągle obraca go o 90 stopni ;)
czerwony morgan
I na sam koniec jeszcze dwa proste obrazki które kiedyś zrobiłem(dwie strony pokrowca na laptopa):


Miłego sprayowania ;)