niedziela, 8 grudnia 2013

Patrolowy Turniej w Warszafce

Cześć!

Ostatnio coraz gorzej u mnie z regularnym publikowaniem wpisów. Niestety nadal jeszcze nie do końca jestem przyzwyczajony do nowego rozkładu zajęć. Na szczęście udaje mi się choć trochę czasu wygospodarować na zajmowanie się moją armią :) Ba, byłem nawet na turnieju!!

Na forum Gloria Victis bywam regularnie, toteż natrafiłem na informację o planowanym turnieju w Warszawie. System Patrolowy - gra na małe punkty z ograniczeniami slotów i pojazdów.
Limit został ustalony na 500 pkt (z dopiskiem, że to turniej dla mało zaawansowanych graczy), więc postanowiłem pojawić się z moimi Nekronami.

W grze z kolegą przeciwko eldarom bardzo ładnie sprawdził się schemat 10x Immortale + overlord+5xLychguard. Udało mi się nawet wygrać :D Niestety na turnieju życie zweryfikowało nieco moje nadzieje i dostałem nieźle w kość :P

Niestety rozpiska zniknęła gdzieś w czeluściach komputera, ale wyglądała mniej więcej tak:

HQ:
Necron Overlord - Mindshackle scarabs, warscythe

Elite: 5x Lychguard - Warscythe

Troops: 10x Immortals - Tesla

Było to mój pierwszy turniej, więc dostałem nieźle w kość, ale nie myślałem, że to będzie aż tak...

W pierwszej bitce trafiłem na orków. Było ich na oko z 4x więcej niż mnie. jakiś minihelikopter, 3 armaty, chmara boyzów i do tego jeszcze 10 zielonoskórych wyposażonych w różnej maści ulepszenia techniczne i wyrzutnie rakiet. Ogólnie zostałem zgnieciony. Lychguardzi z Overlordem zostali rozstrzelani i dosłownie nic nie zrobili. Immortale jakoś się bronili. Wstawali bardzo ładnie :D Wrogowi udało się zestrzelić chyba z 6-7 z czego zginął 1 czy dwóch. Koniec końców przegrałem 14:6, o ile dobrze pamiętam.

Drugą bitkę rozegrałem z Tau. 3 crisisy, dwa oddziałki Wojowników Ognia i jedni Pathfinderzy. ogólnie masakra. Do początku 3 tury nie wyglądało tak źle. Fail był w momencie kiedy zaszarżowałem na jego crisisy i okazało się, że warriorzy będący za nimi również mogą wykonać overwatcha. Padła mi reszta lychguardów i overlord, który wstał. potem znowu padł, znowu wstał, znowu padł i znowu wstał i znowu padł i to już był jego koniec :P Immortale obstawiali znacznik, ale powoli byli wystrzeliwani przez fire warriorów i pathfinderów(markery, dzięki którym fire warriorzy mieli bonusy do BS i inne fajne rzeczy). Potem do tego dołączyły się Crisisy i w końcu zostałem zmieciony z powierzchni stołu. 20:0, dowidzenia :D

Trzeci mecz - aż wstyd się przyznać - grałem z - na oko - dziesięcioletnim chłopakiem.
Tak.
Przegrałem....
6 bików Nurglowych CSMów, do tego chyba dwie szóstki CSM. Niby nie tak źle. Problem z tym, że w porównaniu do motorków moja armia była bardzo mało mobilna. Udało mi się zgnieść jednych zwyklaków Lychguardami. Immortalsi zajęli relikt. I tutaj nastąpił mój błąd spowodowany głupotą i/lub nieznajomością zasad. Zamiast zabrać relikt i spieprzać gdzie pieprz rośnie, to ja hardo stałem i trzymałem miejsce (relikt można przesuwać........). Koniec końców flamer z motorów przetrzebił "nieco" moim Immortali. Potem doszło do walki wręcz Overlord vs motorki, a Immortale zostali do końca wystrzelani przez zwykłych CSM. Tak oto straciłem relikt i została mi jedna figurka. W tym momencie gra się skończyła i jak niepyszny odszedłem od stołu :/

Wnioski:
- Lychguardzi by się nadali gdyby mieli transport.
- Więcej strzelania.
- Więcej praktyki!!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz