poniedziałek, 3 czerwca 2013

Aktualizacja warsztatu.

To już chyba z 4 czy 5 dni od kiedy próbuję usiąść do komputera i napisać cokolwiek. W sumie zbytnio nie ma o czym, ale i tak czuję, że nie wrzucając nic przez tyle dni zaniedbałem bloga ;)

Przyznam szczerze, że od jakiegoś czasu nie udaje mi się zrobić nic kreatywnego. Nie wiem czemu. Niby wakacje, wolne od rana do nocy, ale suma sumarum czas jakoś tak się rozchodzi i nie robię nic konkretnego. Ot przedwczoraj: naprawiłem prysznic,  polakierowałem drabinkę, chwilkę pograłem, 2h korepetycji i zacząłem robić planszę do Warhammera 40k i już właściwie koniec dnia. No, jedyne co udało mi się zrobić to właśnie ta plansza, a właściwie jej zaczątki. Skorzystałem z tego, że po ostatniej partii nowych szafek zostało trochę kartonu, po remoncie zostało nieco gładzi szpachlowej/szpachli gładziowej, jest szara farba na teren kamienisty, taka beżowa na piaskowy i biała do lekkiego drybrushu kamieni... W kilku słowach: tanio i na miejscu. Nie mam miejsca na ogromny stół, więc postanowiłem zrobić go w panelach 30x60cm. To chyba nieco ponad 12 cali, więc powinno być akurat. niestety nie starczy mi materiału na 120x180cm, więc zrobię połowę: 120x90cm. Wyjdzie mi 6 paneli.

Rzeczą z której jestem nadzwyczaj zadowolony jest sposób ich składania. w krawędź każdego wmontowałem po 2 magnesiki. Dzięki temu uzyskałem świetne połączenie, które na pewno wytrzyma przypadkowe szturchnięcia stołem. Magnesiki zakosiłem z takiej zabawki brata: patyczki z magnesami i kuleczki metalowe do budowania różnych rzeczy. Po przecięciu takiego patyczka na pół bardzo łatwo można było wcisnąć go w karton i zabezpieczyć taśmą.

Ogólnie wyszło mi krzywo i nieładnie, czyli tak jak powinno wyjść za pierwszym razem :D

Podsumowanie: gotowa większość paneli, materiały czekają na użycie.
Koszt: 0zł.


EVE: Mam wrażenie, że idzie mi gorzej niż ostatnio. Na sell orderu wisi mi 450m, Dałem się złapać na lipnego buy ordera( wystawiony na bardzo dobrą cenę, niestety przeoczyłem fakt minimalnej ilości sztuk: 10 000 000, więc zostałem z masą niepotrzebnych rakietek). Ktoś nowy wprowadził się na stację w której rezyduję i przez to, że zwykle ustawiam produkcję około godziny 22 moim oczom ukazuje się lista zajętych slotów produkcyjnych z najbliższym wolnym za 4h. Grejt. Przez to muszę ustawiać produkcję na 18-20h, żeby skończyła się jutro o podobnej porze i spada moja produktywność. I nawet jeśli średni zysk z produkcji jest na poziomie 500k /h*slot to przez zmniejszony czas tracę. Dzisiaj strata wynosi 18m+koszt niezużytych materiałów. Do tego powoli zaczyna wkurzać mnie latanie 3 razy do Jity po surowce. Frachtowiec po prostu prosi o kupienie się, ale wiadomo: funduszy brak. Jeśli uda mi się utrzymać dotychczasowe tempo bogacenia się to... odłożę na niego może za miesiąc... Masakra.

Przed chwilką okazało się, że coś padło mi na mózg. Zapomniałem, że mogę po prostu ustawić buy ordera w mojej okolicy i surowce powinny mi radośnie spływać. Niestety mam lekką awersję do tego typu zakupów. W sumie nawet sam nie wiem czemu. Ale na pewno będzie to wygodniejsze niż latanie do trade-huba za każdym razem kiedy czegoś potrzebuję. Warto spróbować. W końcu to ogromna oszczędność czasu, a być może uda się też obniżyć koszty. Na razie ustawiłem kilka próbnych orderów, żeby sprawdzić jak szybko się zapełnią.

Żeby było śmieszniej: tyle rzeczy wisi mi na sellu, że po prostu nie mam ochoty produkować nic nowego :P

W ostatnich dniach zagrałem też 3 bitwy ze znajomym! To było super, tak jak się spodziewałem ;) Oczywiście 2 przegrane, ale cóż... Było super! Po prostu już nie mogę się doczekać aż będę miał więcej modeli do mojej armii.
Jeśli już mowa o powiększaniu armii: naszły mnie wątpliwości co do Kosmicznych Marines Chaosu. Po kilku latach grania nimi w Dawn of Wara chyba się powoli znudzili. Może lepiej nekroni? Eldarzy? Mroczni eldarzy? Tau? Nie mam pojęcia. Będę musiał się porządnie zastanowić zanim dokonam jakichkolwiek zakupów.

To chyba wszystko na dzisiaj. Jutro mam wolny prawie cały dzień, więc postaram się wrzucić zdjęcia kultystów. Chyba, że wezmę się za coś innego ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz