piątek, 3 maja 2013

Kilka słów o szablonach




Jako, że matura za pasem i trzeba się uczyć, to wziąłem się za plakat o którym wspominałem w ostatnim poście. I podczas pracy naszło mnie kilka myśli o wycinaniu

  1. Czarnym na wierzchu.

Jak wiadomo łatwiej pokryć ciemnym jasny kolor niż na odwrót. Oczywiście ja tego nie wiem, więc zrobiłem odwrotnie i potem będę się męczył przy pokrywaniu czarnego szarym i (uwaga, prawdziwa perełka :D ) białym! Tak, dokładnie, to co powinno zostać białe(kolor karki) ustawiłem jako ostatnią warstwę do naniesienia. Kiedy to zauważyłem: kompletny facepalm ;) Na szczęście mam już pomysł jak temu zaradzić :3

  1. Wycinanie szablonu jest nieco nużące

Całkiem przypadkiem odkryłem ten fakt przez pół wieczoru rzeźbiąc nożykiem w jednej z warstw kosmicznego marinesa. Jak się okazało, mnóstwo szczegółów na plakacie 2x4 A4 robi swoje i nie zdzierżę więcej niż jedna taka warstwa. Ogólnie: polecam mniej, nie zdążycie się znudzić.


  1. Wygodny nożyk to podstawa

Otóż tak, moje urządzenie skonstruowane z ostrza segmentowego, przeciętego ołówka, chusteczki higienicznej i taśmy malarskiej nijak nie może zostać zakwalifikowane do kategorii dobrych nożyków, co pozwoliło mi spojrzeć z nowej strony na tą arcyważną kwestię.

  1. Nie rób ultra małych kropek i wymyślnych wzorków.

Raz, że nie będzie Ci się chciało ich wycinać, a dwa, że i tak nie byłoby ich widać na gotowym obrazie(kropek, wzorki będą). No i fakt faktem: dokładne wycięcie wydrukowanego wzoru graniczy z cudem. Przynajmniej w moim przypadku



To chyba tyle oczywistych rzeczy do których musiałem dojść metodą niemiłych doświadczeń.

Na koniec dorzucę tylko zdjęcie 3 z 4 szablonów rozrzuconych na podłodze, na razie czekają na wycięcie ;)



Pozdrowienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz