Jako, że matura za pasem i trzeba się
uczyć, to wziąłem się za plakat o którym wspominałem w ostatnim
poście. I podczas pracy naszło mnie kilka myśli o wycinaniu
- Czarnym na wierzchu.
Jak wiadomo łatwiej pokryć ciemnym
jasny kolor niż na odwrót. Oczywiście ja tego nie wiem, więc
zrobiłem odwrotnie i potem będę się męczył przy pokrywaniu
czarnego szarym i (uwaga, prawdziwa perełka :D ) białym! Tak,
dokładnie, to co powinno zostać białe(kolor karki) ustawiłem jako
ostatnią warstwę do naniesienia. Kiedy to zauważyłem: kompletny
facepalm ;) Na szczęście mam już pomysł jak temu zaradzić :3
- Wycinanie szablonu jest nieco nużące
Całkiem przypadkiem odkryłem ten fakt
przez pół wieczoru rzeźbiąc nożykiem w jednej z warstw
kosmicznego marinesa. Jak się okazało, mnóstwo szczegółów na
plakacie 2x4 A4 robi swoje i nie zdzierżę więcej niż jedna taka
warstwa. Ogólnie: polecam mniej, nie zdążycie się znudzić.
- Wygodny nożyk to podstawa
Otóż tak, moje urządzenie
skonstruowane z ostrza segmentowego, przeciętego ołówka,
chusteczki higienicznej i taśmy malarskiej nijak nie może zostać
zakwalifikowane do kategorii dobrych nożyków, co pozwoliło mi
spojrzeć z nowej strony na tą arcyważną kwestię.
- Nie rób ultra małych kropek i wymyślnych wzorków.
Raz, że nie będzie Ci się chciało
ich wycinać, a dwa, że i tak nie byłoby ich widać na gotowym
obrazie(kropek, wzorki będą). No i fakt faktem: dokładne wycięcie wydrukowanego wzoru graniczy z cudem. Przynajmniej w moim przypadku
To chyba tyle oczywistych rzeczy do
których musiałem dojść metodą niemiłych doświadczeń.
Na koniec dorzucę tylko zdjęcie 3 z 4
szablonów rozrzuconych na podłodze, na razie czekają na wycięcie ;)
Pozdrowienia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz