środa, 22 maja 2013

Rycerze!

Gdzieś koło 14-15, gdy siedziałem nad jednym z taktycznych space marinów zawołał mnie brat, bo miał problem ze zrobieniem miecza z kartonu. Mama kupiła jakiś stolik czy coś, no i zostaliśmy z wielkim kawałem kartonu, którego nie można było zostawić bezczynnie :D Zaczęło się od tarczy, potem mieczyk. Okazało się, że nie ma dobrej rączki, więc rozwinęliśmy całą rolkę ręczników papierowych, żeby zdobyć odpowiedni materiał :) Efekt super. Zostało nam jeszcze trochę, więc postanowiłem zrobić... hełm. Niby wziąłem miarę z bratowej łepetyny, ale wyszedł akurat na mnie :D Przez całą godzinę cięcia nożykiem i sklejania na taśmę i zszywki cieszyłem się jak dziecko z nowej zabawki. Szczerze powiem, że już dawno nie robiłem nic co dawałoby mi tyle frajdy!

A oto efekty naszych poczynań:
z tarczą, lub na tarczy
Jutro ma powstać drugi zestaw i rozpoczną się walki gladiatorów :D

Z ww. powodu i innych zajęć koniecznych dzisiejszy kosmiczny wojak nie został na razie dokończony, co zresztą można zobaczyć na fotce poniżej(ten stojący na korku - na tak zamocowanym ludziku lepiej mi się pracuje)
Jak na razie jestem na etapie ulepszania techniki washowania(taka rozwodniona farba, która zostaje w zakamarkach) i wdrażaniu lineringu(jaśniejsze krawędzie), co widać na pierwszym z lewym terminatorze ( Ci czarno-niebiescy). Można by pomyśleć, że bardziej lubię Space Marinesów, bo zrobiłem ich więcej, ale tak naprawdę... po prostu chcę na nich nauczyć się malować, żeby jak najlepiej zrobić wojaków chaosu :P Cytując mojego ulubionego bohatera z Wh40k Dawn of War: Dark Crusade (dłuższej nazwy to zrobić nie mogli...), Elifiasza Pogrobowca: "Chaos is my master!" lub te śmieszne krzyki kultystów: "For the Chaos Gods!" :D Przyznam się, że często powtarzam za nimi te kwestie naśladując ich głosy :P

Właśnie, jak już a propo gier komputerowych. Odpaliłem sobie ostatnio grę pt.: "Wh40k, Space Marine", czy jakoś tak. Fajna sieczka. Odmóżdża kompletnie, a myszka i klawiatura ledwo wytrzymują nawalanie w klawisze, ale wciągnęło mnie straszliwie. No i slowmotion kiedy kpt. Titus miażdży głowy przeciwnikom (w magiczny sposób odzyskując przy tym życie) jest po prostu boskie! Aż zainspirowało mnie to do zainstalowania ostatniego z rozszerzeń do DoW'a : Soulstorm. Dawn of War II na razie czeka na lepsze czasy, bo nie jestem w stanie jakoś przyzwyczaić się do nowego systemu rozgrywki (no i zaspoilerowałem sobie całą podstawową kampanię oglądając filmik wprowadzający do dodatku -.-").

Wspomniana makieta na razie czeka na zaprojektowanie. Nadal nie mogę się zdecydować. Rzeka? Okopy? Wzgórza? Jakiś bunkier? Moc obliczeniowa mojego mózgu chyba jest niewystarczająca, żeby rozważyć wszystkie za i przeciw i podjąć ostateczną decyzję. Zwłaszcza, że przydałoby się, żeby był to teren wielozadaniowy, na którym raczej dowolnie będzie można ustawić ruiny i inne przeszkadzajki. Jakieś sugestie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz