czwartek, 16 stycznia 2014

Odlewanie modeli, a sprawa Polska

Ostatnie zakupy natchnęły mnie do małych przemyśleń na ww. temat. Nie ukrywam, że odlewanie przede wszystkim znacznie ogranicza koszty zabawy w zbieranie armii, ale też samo w sobie stanowi dla mnie niezłą zabawę ;)

Mała podstawa prawna wyniesiona z lekcji szkolnych:
Istnieje coś takiego jak dozwolony użytek własny. Cytując: "Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego."
Przeszukując internety można znaleźć wiele rozmów i debat na ten temat. Indywidualność każdej sprawy i mnogość interpretacji przepisów pozostawiają wiele pola do manewru. Chcąc zapewne można by udowodnić wszystko: "Zły użytkowniku! Powielając nasze modele doprowadzasz ten świat do chaosu i niszczysz jedność/kulturę/państwo/gospodarkę!".

Od razu warto rozdzielić dwie sprawy: odlewy na sprzedaż i dla siebie. Te pierwsze na pewno są i będą nielegalne. Zresztą: nie dziwię się i uważam, że tak powinno być. W końcu nie po to producenci zatrudniają rzeźbiarzy i im płacą, żeby potem ktoś inny odlewał ten sam produkt i sprzedawał go taniej, co nie?

A co jeśli odlewamy w celach prywatnych? Teoretycznie można powielić chroniony prawe autorskim utwór do użytku własnego. Rozważmy pewną sytuację: kupuję płytę i powielam ją sobie. Jedną mam do domu,a drugą do samochodu. Sytuacja jest w pełni legalna. Druga sytuacja: kupuję paczkę Necron Warriorów: w opakowaniu sztuk 12. Jednak powielam ich sobie i wystawiam w bitwie sztuk 40. Jak bardzo różni się to od pierwszej sytuacji? Niby używam tych i tych modeli jednocześnie, więc sytuacja jest nieco inna. Ale z drugiej: zamiast kupować dwie płyty, kupuję jedną i powielam. Zamiast kupować 40 Warriorów kupuję ich 12 i powielam.

Albo jeszcze inaczej: pieseł/koteł zeżarł mi 15 rąk - akurat składałem 30 figurek i nagle połowa jest niepełnosprytna. Biorę odpowiednie materiały: odlewam. Jak bardzo to legalne? Teoretycznie to samo co sytuacja powyżej. Na własny użytek powielam części. No ale idąc dalej: kolejnego dnia pieseł zżera 15 par nóg - powielam. Kolejnego: 15 głów i broni: powielam, kolejnego: 15 torsów - powielam.
Koniec końców odlałem 15 figurek. I co teraz? jestem zły i niedobry, bo od początku powinienem był kupić nowe pudełko? Czy po prostu neguję straty generowane przez czynniki losowe?
Idąc krok dalej: pies zżarł mi kasę z portfela: zamiast kupić 3 paczki Immortali odlewam ich i koniec końców straciłem tyle samo kasy i mam tyle samo modeli.
Krok dalej: Nie zarobiłem tych pieniędzy, więc z miejsca lecę po silikon i żywicę i odlewam sobie armię.

Moim skromnym zdaniem - co potwierdzają przeczytane rozmowy w internecie - granica prawa w tym przypadku nie istnieje.

No i nie oszukujmy się: Jeśli miałbym wybór kupić 50 warriorów, albo ich nie kupić, to wybrałbym drugą opcję. Jasne, że można kupić dwa oddziałki i dowódcę i na tym zakończyć, ale nie oszukujmy się: jaka jest frajda w walczeniu ciągle tymi samymi modelami w takim samym ustawieniu? Praktycznie żadna.
Chcąc złożyć sensowną armię na jakieś 1850pkt wydałbym około 250(lordy+crypteki)+400(2xwarriorzy i 2x immortale)+300(2x wrajty)+800(4xNS+3xbarka)=1750zł (a i tak sporo punktów jeszcze mi zostaje, liczyłem na oko)
suma sumarum wychodzi drożej niż 1zł/punkt.

Odlewając np immortali wychodzi śmieszny koszt 3-4zł na figurkę zamiast 20. I tak za cenę jednej paczki(gdzie jest 5 modeli!) mogę odlać z 20-30 sztuk.

Jeszcze a propo kwestii opłacalności: przeznaczając czas zużyty na pracę przy mojej standardowej stawce za korepetycje miałbym wszystkie modele ze 3x szybciej...No ale praca nad modelami, a ślęczenie nad matematyką z jakimś gościem który nie rozumie co do niego mówię to dwie zupełnie różne rzeczy ;)


3 komentarze:

  1. Akurat ten aspekt modelarstwa to temat-rzeka, wzbudzający spore emocje u współrozmówców. Dlatego w swoim cyklu o odlewnictwie celowo pominąłem ten aspekt (ba, na początku zaznaczyłem, że nie chcę widzieć komentarzy na ten temat). Mówiąc krótko - pakujesz kij w mrowisko ;)
    Jak to wygląda według mnie?
    Nie porównywałbym płyt CD i figurek. Tzw. kopia zapasowa ma na celu ochronę oryginału przed zniszczeniem/uszkodzeniem. Ma się to nijak do figurek. Chcesz grać 40 warriorami, kupujesz 40 wariorrów. Nie wiem też, czy przypadkiem opcja kopii zapasowej nie jest zarezerwowana prawnie do materiałów cyfrowych, trzebaby sprawdzić.
    Inaczej ma się sprawa z konwersjami. Zależy Ci na innym ustawieniu rąk/nóg, lub zmianie broni? Robisz odlew, wymieniasz broń na inną, i voila! Oczywiście zawsze można stwierdzić, że w dobie neodymek czy zamienników różnych firm takie zabiegi nie są wymagane, a nawet zbędne.
    Kolejna kwestia, to opłacalność. Koszty materiałów (silikon, żywica), czas wykonania odlewów, jakość uzyskanych modeli - to wszystko wpływa na opłacalność przedsięwzięcia. Niestety, bez pompy próżniowej nie udaje się raczej uzyskać idealnego odlewu. Czasami może się okazać, że taniej wychodzi zakup nowych modeli.
    A co do kwestii moralnych, to z racji wykonywania odlewów się nie wypowiadam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z zebranych przeze mnie informacji wynika, że legalnym jest skopiowanie płyty i udostępnienie jej np. bratu. Nie wiem czy nazywanie tego kopią zapasową jest na miejscu. Jej celem nie jest ochrona zakupionych utworów, lecz świadome powielenie w celu posiadania większej ilości płyt/dania komuś(tutaj warunek, że to musi być członek rodziny, lub bliski przyjaciel). Jeśli nie liczyć zużytego czasu, a jedynie ilość posiadanych figurek, to opłacalność jest ogromna ;)
      I co do pompy próżniowej: faktycznie byłaby pomocna, ale uważam, że przy modelach, które nie mają miliarda wystających czułek i części uzyskanie dobrego odlewu to jedynie kwestia zrobienia odpowiedniej formy. Tak czy siak na sprzedaż to się one nie nadają, ale po popracowaniu nożykiem i papierem ściernym do użytku własnego są idealne. Zwłaszcza w przypadku rozpiski, gdzie masz 60 identycznych modeli.

      Usuń
    2. Nie wiem dokładnie, jak to jest z punktu widzenia prawniczego, najlepiej byłoby spytać obeznanego z tematem (czytaj - prawnika). O udostępnianiu też nic nie wiem, ale chętnie poznam konkretne źródło :)

      Usuń