środa, 8 stycznia 2014

Jacek Dukaj - Inne Pieśni

Wszyscy tak się chwalą swoimi prezentami gwiazdkowymi to i ja się pochwalę :D

Witam w tą piękną noc (piszę to, gdy za oknem ciemnica :D ) i zapraszam do lektury małej recenzji.

Z Jackiem Dukajem - autorem wielu książek sci-fi i fantasy - a właściwie z jego twórczością zetknąłem się raptem kilka lat temu. Szukałem w bibliotece grubej książki na pobyt w szpitalu i znalazłem to, czego szukałem: Lód.
Książka gruba - chyba z 1000 stron. Do tego pisana zawiłym językiem. Jednak już po pierwszych 200 stronach całkiem mną zawładnęła. Wartka akcja, chociaż tak właściwie mało co się dzieje. Wspaniałe opisy, no i cudowne dialogi - uważam, że Dukaj ma wspaniałą umiejętność genialnego przedstawiania postaci w dialogach i zachowaniach. Każda z napotkanych na drodze postaci jest wyraźna, nie czuć szmiry i klonowania schematów. Co dobre - wszystkiego o świecie dowiadujemy się z perspektywy bohatera. Informacje są nam skąpo wydzielane i tylko podsycają ciekawość sprawiając że nie można oderwać się od lektury. Autor umiejętnie odpowiadał na moje pytania sprawiając, że w chwili poznania odpowiedzi na jedno pojawiały się dwa kolejne ;)

Wciągnęło mnie do głębi. Każda z książek tego autora stanowi odrębny świat. "Lód" - zlodowacona Rosja, Sybir. "Inne Pieśni" - pseudogreckie średniowiecze. "Perfekcyjna Niedoskonałość" - trudno opisać w kilku słowach. Na razie zadowolę się napisaniem, że jest to podróż w przyszłość, gdzie żaden człowiek nie musi nic robić, tylko korzystać z życia. No, o ile nie zechce ewoluować, wtedy będzie już musiał powalczyć z politykami :)

Nie mam swojej ulubionej książki wśród dzieł Dukaja, ale podium na równo zajmują trzy tytuły:
"Lód"
"Perfekcyjna Niedoskonałość" i
"Inne pieśni"

I właśnie tą trzecią pozycję znalazłem wśród gwiazdkowych prezentów :D

Trudno napisać cokolwiek konkretnego nie zagłębiając się w treść książki. Od samego początku jesteśmy bombardowani nowymi słowami, które nic nie znaczą, dopóki sami nie odkryjemy ich znaczenia. Nikt tam nie wyjaśnia kim jest esthlos, strategos, czy kratistos. Wszystkiego dowiadujemy się sami spoglądając na świat oczami... no, nazwijmy, że byłego wojskowego, który zniszczony psychicznie powoli wraca do życia prowadząc kompanię handlową w Vodenburgu.
W ciągu kilku lat akcji książki powraca do swojego starego życia, ba, nawet przerasta samego siebie sięgając po siłę jakiej nikomu przed nim nie udało się posiąść ;)
Pierwszy raz czytając o Hieronimie Berbelku w połowie książki zauważyłem, że się zmienił straszliwie! Wróciłem na początek i porównałem jego zachowanie. Jak całkiem inny człowiek! przez te kilkaset stron, strona po stronie niezauważalnie się zmieniał, zmieniał, aż w końcu stał się sobą sprzed przegranej z Czarnoksiężnikiem...

Trudno mi napisać coś więcej nie zdradzając zbyt dużo fabuły, ale jeszcze raz zapewniam, że to świetna pozycja. Osobiście stwierdziłbym, że obowiązkowa dla fanów fantasy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz