sobota, 1 marca 2014

środa, 19 lutego 2014

Volkengard - ponowne starcie!

Tytułem wstępu: udało mi się dzisiaj zagrać kolejne starcie w kampanii. Moim przeciwnikiem byli Eldarzy Maćka. Powszechnie uważani za silną armię, a do tego podobno dzień wcześniej ta sama rozpiska rozgniotła wraithwing jego znajomego... Mind/troll-warfare wżerał się w umysł, lecz udało się nie popaść w kompletną panikę :)

--------
Rozstawienie Necrońskich sił w pierwszej turze.


Naprzeciw siły Eldarskie


Okolicą zatrząsł odgłos wybuchającego pancerza, kiedy Barka Anihilacji straciła swoje osłony i wybuchła wypuszczając w niebo słup dymu. Wola Anubisa - w uzupełnionym składzie - ponownie została przydzielona do misji na terenie Volkengardu. Widocznie phaeronowi Merenre mocno zależy na powodzeniu misji, bo na dowódcę wyznaczył jednego ze swoich Arcylordów - najpotężniejszych z jego sług. Wojownicy zabezpieczyli wyznaczony im obszar i rozpoczęli ostrzał wroga. Na skraju pola widzenia przemykały się Upiory Canopteku. Sensory dźwiękowe odbierały huki  miotanych przez gaussowskie uzbrojenie oddziałów, a powietrze przecinały zielone pioruny.
Wola Anubisa zabezpieczająca cel misji i ostrzeliwująca wrogi oddział.


Niefortunny ostrzał-szybki wrak

Po pięciu minutach kanałem dowódczym popłynęły alarmy i protokoły awaryjne - Arcylord zginął! Tuż po samotnej szarży i zniszczeniu wrogiego transportera dowódca padł ofiarą wrogiej salwy.

Nie lubimy broni z AP2...
Jednocześnie na drugiej flance awarii uległy protokoły komunikacyjne Upiorów Canopteku i zostały one zniszczone

Takich słabych rzutów dawno nie widziałem...


Nadchodzą posiłki!

Na szczęście w odpowiednim momencie przybyła Kosa Zmierzchu desantując na powierzchnię oddział Nieśmiertelnych, którzy celną salwą rozgromili wrogi oddział i kontynuowali marsz w kierunku celu misji.

...


- Panie, twój Arcylord zginął, lecz cel został zabezpieczony. Wrogie siły są w odwrocie.
- A cel?
- Zabezpieczony. Nasze oddziały zabezpieczyły pozycje i teraz transportują ...[Cenzura]... na nasz okręt.
- Dobrze. Nasz cel już jest blisko....







poniedziałek, 17 lutego 2014

Ruiny Volkengardu - pierwsze starcie!

-Gdzie to się znajduje?
-W samym centrum, phaeronie. Szwadrony Kos Śmierci wykryły obecność naszego celu terenie Pałacu. Prawdopodobnie okopały się tam pancerne oddziały Krwawych Aniołów.
-Natychmiast wyślijcie oddziały przeciwpancerne! Naszym, phaerona Merenere Bakare, życzeniem jest, aby cały tamten obszar spłonął! Ma się nie ostać kamień na kamieniu, ani żadna żywa dusza!
-Tak jest panie. Lord Niszczycieli Anubis już wyrusza w drogę....



37 minut później...

Początkowe rozstawienie sił Necronów


Krwawe Anioły również nie próżnują i umacniają pozycje.


Pierwsze strzały z blasterów Gaussa rozległy się niezwłocznie po przybyciu transportowej Kosy Zmierzchu. Grupa Nieśmiertelnych połączonych mentalnie ze swoim dowódcą rozpoczęła ostrzał najbliższych przeciwników. Z każdej strony dobiegały już odgłosy walk. Dym powoli unosił się do nieba z wraków wrogich pojazdów. Nie na darmo Anihilacyjna Barka nosiła swą nazwę! Niszczyciele Teslowskie zamontowane na jej pokładzie miotała pioruny topiąc i dziurawiąc pancerze wrażego ciężkiego wsparcia.


Niepowstrzymany Marsz

Kosa Zmierzchu i desant Nieśmiertelnych

Starcie dowódców - oj biada wam Astartes. Zemsta za Lorda Anubisa będzie sroga!!

Zastępy Wojowników maszerowały w kierunku celu - dwóch budynków bronionych przez oddziały wroga. Cały czas prowadziły nieprzerwany ostrzał niszcząc kolejne pojazdy i przerzedzając piechotę. Na nieszczęście Lord Anubis padł w starciu z wrażym Rekluzjarchą, który razem ze swoim oddziałem zakończył właśnie eliminację Upiorów Canopteku.

Porażka Adeptus Astartes wydaje się już przesądzona.

Bohaterski Rekluzjarcha jako ostatni pozostał na polu bitwy.

Ostatnie chwile dowódcy, wielu dobrych necronów straciło swoje nie-życie w starciu z nim.


30 minut później...

-To koniec panie. Cel został wypełniony.
-Ktoś uciekł?
-Nikt panie. Zniszczyliśmy każdą żywą duszę i wysadziliśmy wskazane budynki.
-Bardzo dobrze... Nikt nie będzie nam psuł naszych planów. Zwłaszcza śmiertelni.



PS. Używam nazwy Kosa Zmierzchu, bo GW nie potrafi używać tłumaczy, a nie chcę używać angielskich nazw.

PS2. Ruiny Volkengardu to nazwa kampanii w której biorę udział i o której zapomniałem wspomnieć >.>

niedziela, 16 lutego 2014

The Voice of Poland!



Nie, nie brałem udziału, ale dane mi było znaleźć się na widowni ;)
Po raz pierwszy brałem udział w nagrywaniu czegoś takiego, więc dowiedziałem się kilku ciekawych rzeczy o programie i ogólnie o programach tego typu.

Dla nieoglądających telewizji (co na pewno wyjdzie im na zdrowie): program muzyczny, w którym zawodnicy prezentują swój talent trenerom, którzy poprzez naciśnięcie przycisku wyrażają chęć wzięcia ich do swojej drużyny, którą potem ćwiczą. Cały występ odbywa się przy odwróconych tyłem fotelach: dopiero po naciśnięciu przycisku trenerzy zobaczą zawodnika. W kolejnych odcinkach zawodnicy odpadają, aż zostanie jeden :)

Pierwsza rzecz na którą zwróciłem uwagę: Całość to jeden wielki fotomontaż :D
W pewnym momencie nagrywaliśmy kilkanaście różnych oklasków przy różnych światłach i w różnych pozach (na siedząco, na stojąco). Najbardziej rozwalił mnie moment kiedy chcieli nagrać klaski połączone ze śmiechem w razie jakby trzeba było puścić do żartu jakiegoś prowadzącego, czy jak tam się nazywa tych gości co siedzą na fotelach.

A propo foteli: moment ich odwracania po występie zawodnika również był powtarzany ze dwa razy. Jeśli ktoś miałby okazję oglądać: poczekajcie aż zobaczycie ujęcie na fotele centralnie od przodu: to na pewno fejk. Kamerzysta stałby w miejscu gdzie występuje zawodnik, więc na 100% było to nagrywane przy powtarzaniu (widziałem! :P ).

Żeby oddać sprawiedliwość: zawodnicy rzeczywiście byli traktowani profesjonalnie. Żadnych powtórek z ich udziałem, każdy dostawał oklaski od publiczności nawet jeśli żaden z trenerów się nie odwrócił - chyba nawet większe niż Ci, którzy dostali się do jakiejś drużyny. Bardzo mi się to podobało

Z innych szczegółów: bardzo podobała mi się atmosfera na planie. Mini żarciki, bez żadnej spiny, wszyscy na luzie. Szczerze chciałbym pracować w miejscu, gdzie jest taka atmosfera. Widać było jednocześnie profesjonalizm i wyluzowanie, co (moim zdaniem) często trudno pogodzić.